|
Subiektywne myśli o świecie i mojej największej pasji czyli książkach.
Blog > Komentarze do wpisu
"Lektor". Bernhard Schlink.Wydana w Wydawnictwie MUZA (2009).
Wszyscy dookoła albo ją właśnie czytali albo oglądali film na podstawie książki, tak więc coś niecoś pojęcie o tym, o czym będzie miałam. Chętnie jednak i ja zapoznałam się z tą książką, wobec której, to fakt, nie sposób pozostać obojętnym ze względu na tematykę jaką porusza, ale i jej styl. To taka typowo "męska" opowieść. Bez zbędnych ozdobników, bez niepotrzebnych zdań. Opowieść życia, ale poprowadzona mimo tego, że porusza sprawy niezwykle ważne, w sposób konkretny i nawet chwilami, wydaje mi się nieco surowy. Podzielona na trzy części w pierwszej z nich przedstawia początek historii. Oto piętnastoletni bohater, Michael, przypadkowo poznaje o wiele starszą od siebie bo ponad trzydziestoletnią Hannę. Znajomość ta bardzo szybko przeradza się w erotyczną fascynację i w niezwykły związek. Niezwykły, nie tylko ze względu na różnicę wieku, jaka ich dzieli, ale również na formę spotkań. Otóż, mimo, że dla obojga z partnerów seks gra wielką rolę, to ich spotkania nie są tylko i wyłącznie igraszkami we dwoje. Nie. Każde spotkanie zaczyna się od tego, że Michael czyta swojej partnerce książki. To czytanie to część ich intymnych rytuałów, które stają się nieodłącznym elementem schadzek. Trwa to do pewnego dnia, kiedy kobieta, bez słowa wyjaśnienia, po prostu znika. Zrozpaczony chłopak nie wie, co o tym sądzić, jednak z czasem jakoś wraca do dawnego życia, kontynuuje naukę. Zdaje na studia prawnicze, i to na nich po raz drugi spotka Hannę. W drugiej części książki poznajemy sytuację, w jakiej bohaterowie spotykają się na nowo. Jest to rozprawa sądowa, w której Hanna jest jedną z oskarżonych. Są to procesy powojenne, a oskarżonymi są byli Hitlerowcy bądź osoby sprzyjające choremu systemowi, jednym słowem wojenni oprawcy. Michael zaczyna obsesyjnie bywać na każdej rozprawie i podczas jednej z nich stanie się coś, co go zmieni (chociaż wydawało mu się, że to pierwsze spotkanie z Hanną zmieniło go raz na zawsze). Otóż, okaże się, że gdyby mógł, był w stanie w pewien sposób pomóc kobiecie. Tymczasem, mimo, że mógł to zrobić, zatrzymał pewną tajemnicę tylko do swojej własnej wiadomości, co za tym idzie, nie pomógł Hannie, która otrzymuje wyrok dożywocia. Tak naprawdę mimo, że opowieść jest jedna, opowieści w "Lektorze" są dwie. Jedna o tym, jak pewne rzeczy w przeszłości są w stanie zmienić nasze życie raz na zawsze i nigdy , ale to nigdy już nic nie będzie w naszym życiu takie samo. I jak bardzo będą się kłaść cieniem na naszym dalszym życiu. Druga opowieść, to postawa autora wobec tego, co ostatnio ma miejsce w Niemczech, ale nie tylko, a mianowicie rozprawianiu się z historią i przeszłością narodu. O tym, jak ciągnie się za ludźmi to, co robili. I o tym, jak trudno czasem stosować karę chociażby odrzucenia wobec dawnych katów i oprawców, którzy po wojnie są często bliskimi komuś osobami. Chociaż może to jednak wciąż jedna i ta sama opowieść, mianowicie obie one ukazują, że coś z przeszłości wlecze się za człowiekiem już zawsze i nie da się tego odciąć ot tak po prostu, a to, jak się zachowaliśmy zaprocentuje albo i nie kiedyś, w najmniej odpowiednim momencie życia. Nie jest to książka lekka, jest raczej z gatunku tych, które określam mianem książek, które "uwierają", ale to dobrze, dobrze jest raz na jakiś czas przeczytać coś, co spowoduje gonitwę myśli, refleksji, co spowoduje, że zastanowimy się nad sobą także. Jak my sami postąpilibyśmy w takiej czy innej sytuacji? I czy na pewno mamy prawo oceniać innych? Polecam. Na koniec kilka cytatów z książki: "Najpierw zamierzałem napisać naszą historię, żeby się jej pozbyć. Ale do tego celu nie udało mi się uruchomić wspomnień. Potem zauważyłem, że mi się wymknęła, i chciałem ją tym pisaniem przywołać, ale to także nie sprowokowało wspomnień. Na kilka lat zostawiłem ją w spokoju. Zawarłem z nią rozejm." "Warstwy naszego życia leżą tak gęsto jedna na drugiej, że w tym, co później stale nas spotyka, jest coś, co było wcześniej, i co nie jest zakończone i załatwione, ale współczesne i nadal żywotne. (...) Być może jednak spisałem naszą historię, żeby się jej pozbyć, nawet jeśli nie mogę tego zrobić". Michael czuł się z Hanną związany do końca, mimo, że sam się za to uczucie nie lubił. Czuł ją bliską sobie i daleką zarazem. piątek, 27 marca 2009, chiara76
Komentarze
madymail
2009/03/28 00:04:22
Ani nie czytałam, ani filmu nie widziałam jeszcze, ale przyznam, ze dużo już było rozmów a propos... bo faktycznie przy okazji zdarzeń z II wojny, dużo się mówi o przywódcach, ale malo o wykonawcach instrukcji... ciężko nam sobie wyobrazić, że ono mogli godzić się na "taką" pracę... jestem bardzo ciekawa tej historii...
2009/03/28 00:13:12
madymail, no właśnie, dobrze to nazwałaś...wykonawcy instrukcji...mnie również zastanawia, jak można w czymś takim się odnaleźć, umieć żyć, spoglądać sobie w oczy podczas porannego mycia zębów itd. Ponieważ film pewnie obejrzę tradycyjnie z wielkim poślizgiem, tym większą miałam chęć na książkę.
2009/03/28 09:59:09
A ja nigdy nie jestem na bieżąco. Za kilka miesięcy minie moda/szał/mania. Może wtedy na spokojnie... Taka juz jestem, aspołeczna hehe.;)
2009/03/28 10:41:04
shalu, od razu uprzedzam, że to nie jest lekka lektura, ale na pewno dająca do myślenia.
matylda_ab, na szczęście nie ma obowiązku czytania synchronicznego tych samych pozycji książkowych;) miłej lektury tego, co obecnie u Ciebie na tapecie;) 2009/03/28 11:54:25
Bardzo podoba mi się Twoje określenie "uwierającej" książki. Podobnie mnie uwierała "Trawa śpiewa" Lessing, a "Lektora" jeszcze nie czytałam, ale bardzo bym chciała.
Gość: regina22, host81-151-71-75.range81-151.btcentralplus.com
2009/03/28 13:04:37
Ksiazke czytalam dwa razy -pierwszy raz w okolicach roku 2000 (bo podpisana jeszcze moim panienskim nazwiskiem) , drugi raz niedawno przed obejrzeniem filmu- ksiazka jak ksiazka:), ale za to film... magiczny - dziwne , bo najczesciej jest odwrotnie. Moim cichym faworytem jest zbior opowiadan tego pana pt "Liebesfluchten".
Pozdrawiami R. 2009/03/28 15:27:44
lilithin, mnie jeszcze kilka, na przykład rewelacyjn e"Ministerstwo Bólu" Dubravki Ugresic, czy chociażby książki Aglaya Veteranyi.
Ciekawa jestem Twojej opinii na jej temat. Regino, film, to zobaczę, jak się pojawi na DVD, a chciałabym ze względu na Kate Winslet, to ciekawe faktycznie, co napisałaś, że podobał Ci się bardziej film, niż książka. Pozdrawiam. 2009/03/28 16:16:20
ja chyba też przeczekam "Lektorowe" zamieszanie ;) nie żebym nie chciała przeczytać, ale dlatego że nie mam go pod ręką ;) wcześniej pewnie będzie film :) Kate Winslet i u mnie jest głównym powodem, dla niej zresztą też mam do nadrobienia "Drogę do szczęścia" ... :)
Gość: Dublinia, 87.198.227.9*
2009/03/28 16:47:47
Mam film ale czekam na jakas spokojna chwile zeby zobaczyc. Bo sa takie filmy ktore mozna ogladac jednoczesnie cwiczac na stepperze i takie przy ktorych sie trzeba skupic :)
2009/03/28 17:19:56
Widziałam tylko film i faktycznie zostawił po sobie jakieś takie "uwierające" uczucie. Książkę zapewne kiedyś przeczytam, o ile się pojawi w bibliotece. Pozdrawiam sobotnio!
2009/03/28 18:16:22
net.a.a , "Drogę do szczęścia" też mam w wersji książkowej i też u mnie to ona będzie przed filmem;)
Dublinio, dokładnie. Coś w tym jest. ekolozkoo, pozdrawiam również;) 2009/03/28 20:23:32
kolejna pozycja do stosiku wakacyjnego :) ech, jeszcze tylko 2 miesiące... lalalala :D
buziole :* 2009/03/28 20:30:27
Trudno się pisze o tej książce, bo problemów do dyskusji moc. Ciekawe, jak o niej dyskutują sami młodzi Niemcy, kolejne pokolenie.
2009/03/29 10:05:29
nenuś, widzę, że stosik rośnie;)
nutto, dobrze to określiłaś...tak, trochę dużo problemów w dość małej objętościowo książce...i fakt, ciekawe, jak w ogóle ten problem rozliczania się z historią, z działalnością przodków widzą sami Niemcy, szczególnie na przykład nasze pokolenie. 2009/03/29 15:53:08
Książki nie czytała, obejrzałam film... niewiarygodne, jak wydarzenia z młodości mogą wpłynąc na całą resztę zycia.
Dobre kino 2009/03/29 18:26:51
carolino, no, mogą, mogą, niestety...mam ochotę na film, więc pewnie kiedyś go obejrzę.
2009/03/30 10:02:24
są historie..którymi żyjemy nawet po latach. Łudzimy się jak on ,że się ich pozbędziemy - gdy je z siebie wywalimy. Nic z tego! Były i będą..ciągle się ciągną.. Pora pozbyć się złudzeń.
2009/03/30 16:32:10
Nutto, ta ksiazka jest tutaj szkolna lektura.
A co do tego, jak podchodza Niemcy, to zalezy od generacji. Ta pierwsza powojenna, czyli ci, ktorzy w czasie wojny byli mlodymi ludzmi i w niej uczestniczyli: najchetniej by zapomnieli, wymazali, nie chca o tym mowic. Nastepne pokolenie: ci ktorzy urodzili sie tuz przed wojna lub w trakcie i pamietaja z dziecinstwa naloty, strach, glod i przesiedlenia, biede powojenna, czuja sie ofiarami. Jaszcze nastepne, czyli dzieci tych, ktorzy w wojnie brali udzial, to tzw ruch: ´68, czyli dzisiejsi 55-65 latkowie, ci ktorzy demonstrowali w latach 60/70, utorzyli Partie Zielonych, oni chca o tym mowic, maja pretensje do rodzicow i dzadkow, rozliczaja ich z przeszlosci. Pokolenia nastepne, czyli roczniki 1960-75 sa zainteresowane tematem, ale juz bez kompleksow, bardziej na dystans-historycznie. Natomiast te najmlodsze...to zupelnie odzielny temat: 1) wychowani sa multikulturalnie, w wiekszosci szkol rdzenni Niemcy stanowa nieliczny procent. 2) Zupelnie inne zainteresowania, dla nich to cos tak odleglego, jak dla nas Grunwald 2009/03/30 17:36:35
spacerku, no, niestety... w sumie to przygnębiające, ale jest, jak Napisałaś...
tesso, to interesujące, co Napisałaś, ale tak się właśnie domyślałam, że jest właśnie tak z tą postawą wobec historii, z jej oceną itd...chociaż z drugiej strony, IIWŚ a Grunwald , jednak Grunwald miał miejsce w Średniowieczu a Druga Wojna Świątowa dotyczyła często ich rodzin, dziadków, pradziadków itd, więc nie jest taka odległa. 2009/03/30 19:21:49
Dobrze, ze dalas jej recenzje bo wiem, ze to nie dla mnie lektura... za trudna, za ciazki temat i jak napisalas, badzie mnie od poczatku uwierala wiec wiem, ze nie przeczytam!
2009/03/30 22:43:50
wildrose, wiadomo, że nie w każdej chwili jesteśmy gotowi na te czy inne tematy czy zagadnienia.
2009/04/01 17:01:51
Chiaro, nie widzialam przedtem, ze i o tej ksiazce napisalas. Tez niedawno ja przeczytalam i dala mi duzo do myslenia. Ciekawa to jest ksiazka bez dwoch zdan. Musze sie wziasc w garsc i napisac na blogu cos o moich ostatnio przeczytanych lekturach...
Pozdrawiam! 2009/04/01 18:25:15
Oczwiście "Lektor" na tapecie tzw. wszędzie o nim głośno.
Doczytałam chwilę temu twoją recenzję i czy to znaczy że autor Lektora opisał w niej własne życie? Spotkałam moją znajomą która również uwielbia czytać i właśnie wspominała o tej książce że musi ją mieć. 2009/04/01 20:19:43
otylio, czekam więc na Twój opis;)
judytto, nie, raczej nie sądzę, aby to była autobiografia. Chociaż pewnie jakieś wątki z życia autora mogły się w niej znaleźć. 2009/04/01 20:34:04
ksiazke przeczytalam jednym tchem, dwa lata temu, jak moj syn mial ja w dziesiatej klasie, jako lekture, ksiazka i styl pisarski mnie zachwycily, co oddalam natychmiast na blogu, a zdarza mnie sie to wylacznie po ucztach wyjatkowych, i szczerze mowiac mam opory przed obejrzeniem filmu, bowiem obawiam sie, ze hollywood zrobil z niej melodramatycznego gniota, gdzie ksiazka, jak slusznie zauwazylas, jest sucha i prosta, a zarazem wyniosla, tak jak jej glowna bohaterka...
2009/04/01 22:12:12
marga,o to widzę, że to lektura. Bardzo dobry pomysł, bo i książka dobra. Co do filmu, to się nie wypowiem, bo nie widziałam, ale wiem, że bardzo bym chciała, ze względu na ciekawość, jak wyszło a także, bo bardzo lubię Kate Winslet. Dziewczyny oglądały i chyba się podoba. Pozdrawiam.
|
|