Subiektywne myśli o świecie i mojej największej pasji czyli książkach. Publikacja materiałów z tego blogu jedynie za moją zgodą.
Blog > Komentarze do wpisu

"Mój pierwszy rok w Toskanii". Małgorzata Matyjaszczyk.


Wydana w Wydawnictwie JK. Łódź (2009).


O autorce i jej blogu słyszałam zanim sięgnęłam po książkę ale jakoś nie złożyło się chyba abym była na jej blogu. Może raz, jak tak usiłuję sobie przypomnieć.
Jednak po słowach zachwytu jakie słyszałam na temat bloga chętnie sięgnęłam po książkę, która jest owocem codziennych zapisków nowego życia autorki książki, jakie rozpoczęła w Toskanii właśnie.
Wiecie, że uwielbiam czytać opowieści ludzi, którzy zmienili swoje życie i są z tej zmiany ogromnie zadowoleni. Taka zmiana, radykalna, jakby nie była, opisana jest właśnie w książce, składającej się właśnie z notatek wcześniej na blogu publikowanych.
Autorka opisuje życie osoby, któr po prostu z jakichś tam swoich własnych przyczyn poczuła, że musi coś w swoim życiu zmienić. I postawiła wszystko na jedną kartę. Wyjeżdżając do Toskanii by tam stać się ni mniej ni więcej a gospodynią na plebanii polskiego księdza.
Zawiodą się ci, którzy oczekiwać będą opisów ognistych romansów z jakimiś przystojnymi Włochami. Nie, najwyraźniej nie po to akurat ta pani tam wyjechała;) Mnie akurat to pasowało, ot, opowieści zwykłej osoby, która zdecydowała się na krok niezwykły zapewne dla większości jej rówieśników, którzy pewnie pukali się w czoło, kiedy oznajmiała im swoje plany. Niby zwykłe życie a ciekawe i przede wszystkim zapiski są szczere, to się czuje, opisują życie takim, jakie jest czyli i słodkie i gorzkie.
Autorka ma wykształcenie plastyczne i to się czuje w jej języku, który opisuje to, co ja lubię najbardziej czytać w  tego typu zapiskach, ludzi, okolice, ale i zwykłe życie. Zwykłe życie, które przecież tak naprawdę jest najciekawsze.
Być może dla niektórych niestrawny wyda się opis życia na plebanii. Siłą rzeczy jest tam sporo o życiu kościelnym, a raczej o codziennej pracy polskiego księdza w parafii włoskiej. Mnie to nie przeszkadzało, ale wiem, że są osoby, które nijak się nie przymuszą i to dla nich problem, a więc uprzedzam. Jak mówię, dla mnie to było oczywiste, skoro Matyjaszczyk wybrała takie a nie inne życie jako gospodyni księdza właśnie.
Nie to jednak, że wszystko jest temu podporządkowane, nie nie, autorka opisuje też własne pasje i zainteresowania (ach, te świece są piękne:), są opisy spotkań ze znajomymi. No i oczywiście, jakżeby inaczej w przypadku książki o Toskanii, wspaniałe jedzenie. Jak zwykle, kiedy czytam książkę z tamtego regionu podczas całej lektury odczuwałam ogromny głód.
To okrucieństwo pastwić się nad czytelnikami w taki sposób;)

Zainteresowanym zapiskami pani Małgorzaty polecam jej stronę:

http://toskania.matyjaszczyk.com/


mnie się ta książka podobała, nastawiła optymistycznie, przede wszystkim przesłaniem, że w życiu na zmiany zawsze jest czas, że życie rozpieszcza nie tylko tych pięknych i młodych, ale tych nieco starszych też i to jest właśnie w nim cudowne.

Moja ocena ksiązki 4.5 / 6.



środa, 24 marca 2010, chiara76
Komentarze
2010/03/24 13:00:48
myślę,że mi też by się mogła spodobać:)
-
2010/03/24 13:28:14
spacerku, ja też sądzę, że by Ci się spodobała. Ogromnie pokrzepiająca, optymistyczna, poprawiająca nastrój;)
-
2010/03/24 16:10:45
Blog czytam i lubie, a mam nadzieje, ze i ksiazke jak bede w Polsce sobie kupie... a potem kolejna, ktora chyba juz skonczyla!
-
2010/03/24 16:16:31
wildrose, no widzisz, a ja do tej pory nie znałam bloga, chociaż wiem, że chyba raz zajrzałam. Na razie napisałam do autorki, ciekawe, czy mi odpisze;) Nie wiedziałam, że druga książka już się szykuje. Pozdrawiam ciepło.
-
2010/03/24 17:06:29
Jak dla mnie książek o Toskanii nigdy dość. Po książkę p.Matyjaszczyk nie sięgnę z braku czasu. Ja literacko ciągle albo ibero albo azja ;)
-
Gość: Grazyna, 128.233.4.*
2010/03/24 17:54:13
Ksiazki nie mialam w reku z przyczyn ode mnie niezaleznych :D, ale na blog zerkam codziennie.
I lubie w nim wszystko - i zycie codzienne (plebania to jak by nie bylo takze bardzo egzotyczne miejsce), i uwagi o zyciu Wlochow, i kulinaria, i opisy przyrody, i swiece, i decupage, i wspaniale psie duo :)
A przede wszystkim opowiesci o sztuce i architekturze tak bogato ilustrowane :)
Pozdrawiam z zasniezonej Kanady :)
-
2010/03/24 17:58:34
kolorowywidelec, zawsze możesz poczytać blog, skoro na książkę czasu brak, a blog Pani Małgorzaty też interesujący;) w końcy najpierw był blog a potem książka.

Grazyno, widzę, że tylko ja nie znałam tego bloga;) no, ale nadrobiłam straty, ha.
Duet psi fantastycznym, tym bardziej, że mops w nim występuje a ja bardzo lubię te psiaki. a taką świecę piękną sama bym chętnie otrzymała;))
Ojej, zaśnieżeni wciąż jesteście? U nas wiosna na całego, co mnie cieszy ogromnie. Pozdrawiam ciepło.
-
Gość: Dublinia, *.b-ras2.srl.dublin.eircom.net
2010/03/24 17:59:36
Ja bym osobiscie wolala poczytac o romansach z ognistymi Wlochami ;) Ksiazke mam, polecam, ale bardziej polecam blog ktory sie naprawde swietnie czyta i oglada.
-
2010/03/24 18:27:20
Uwielbiam wszystko, co sie wiaze z Italia :) - nie cierpie okreslenia Wlochy, jakos kudlato mi sie kojarzy ;)
-
2010/03/24 20:41:35
Kupiłam tę książkę pod wpływem blogu i właśnie w zeszłym tygodniu się za nią zabrałam bo okazało się, że Wielkanoc spędzę w Toskanii. Ale. Właśnie to życie kościelne... Nie wiem, blog czytałam z przyjemnością, a w książce nie mogłam przełknąc niektórych notek. Narazie odłożyłam na półkę. :)
-
Gość: una invitada, *.sgyl.cable.virginmedia.com
2010/03/24 22:39:42
stylu " nieodpisywania" na komentarze na tamtym blogu nie znosze wrecz. bo to takie cwierkanie sobie a muzom. nieodpisywanie na komentarze uwazam za lekcewazenie czytajacego. natomiast ksiazke chcialam kupic, bo co ma piernik do wiatraka. autorka ksiazke napisala, wiec musiala sie nad nia napracowac. i tam mi nie bedzie musiala na nic odpisywac:)
blogowi mowie wiec, NIE, ale po ksiazke zajade do Wwy przy okazji wizyty u mamy. bo to druga chyba ksiazka, ktorej recenzje czytam u Ciebie o Toskanii. a chce przeczytac cos innego, anizeli zwykly przewodnik.
pozdrawiam chiaro.
-
2010/03/24 22:41:28
Dublinio, a dla mnie wielki oddech, że darowano mi stereotyp szczęśliwej kobiety w średnim wieku, która odnajduje swe późne szczęście w męskim ramieniu. Owszem, nikomu szczęścia nie żałuję, ale...zdecydowanie nie jestem miłośniczką romansów, co widać zapewne chociażby na blogu a raczej wtedy kiedy piszę, co czytam i oglądam;)

matyldo2000, pamiętam, że lubisz ten kraj. Mnie nazwa Włochy nie przeszkadza, Italia nie brzmi dla mnie polsko, ot co, ale każdy ma prawo do własnego zdania przecież.

pyziu, może nie ten czas, spróbuj kiedyś może jeszcze wrócić, a nuż wtedy nie będzie przeszkadzać? różnie bywa przecież;)
-
2010/03/24 22:45:17
una invitada, blog dopiero poznaję, więc nie wiem, co i jak z komentarzami. Ja akurat u siebie odpisuję na każdy bo tak lubię, dla mnie blogowanie to forma rozmowy a nie monolog, ale sama mam blogowiczów, którzy na moje u nich komentarze nie odpisują mi w ogóle, jakbym miała się obrazić, to parę bym już dawno z listy usunęła, hehe;))
-
Gość: una invitada, *.sgyl.cable.virginmedia.com
2010/03/24 22:48:17
dla mnie blogowanie to takze dialog, wiec kiedy widze ze szansy na ten dialog nie ma, to tylko czytam;)
-
2010/03/25 07:10:59
Czytam z zainteresowaniem komentarze i na moim blogu i tutaj. Te tutaj są tym bardziej cenne, że pod recenzją, więc nie wprost do mnie. Pozwolę sobie sprostować tylko pewną nieścisłość. Odpowiadam na komentarze, tylko wymyśliłam inną formę, gdyż nie wszyscy zaglądają do komentarzy a czasami warto odpowiedzieć tak, by informacja była ogólnodostępna. Co pewien czas ukazuje się wpis pt. "Komentarzowisko". A żeby umożliwić jeszcze większą formę dialogu nie tylko ze mną, ale także między samymi czytelnikami, założyłam forum miłośników Toskanii, więc myślę, że nikogo nie zbywam. Zbyt sobie cenię ludzi, by przejść obojętnie nad ich słowami.
Chiaro a Tobie jeszcze raz tu dziękuję (co uczyniłam już w mailu), cieszę się, że dostrzegłaś dobre strony mojego pisania, które zaczęło się tylko po to, by informować na bieżąco rodzinę i przyjaciół, co się ze mną dzieje po wyjeździe z Polski.
-
2010/03/25 09:23:36
una invitada, a ja czasem nie wytrzymuję i piszę, jak mnie jakiś temat zainteresuje;) mimo, że czasem się zżymam, ale jednak;)

malgotosca, witam Cię u mnie i dziękuję za komentarz (mam nadzieję, że nie przeszkadza forma "tykania", ale jakoś tak internet trochę skłania;). Domyślam się, że blog najpierw był adresowany do najbliższych, tak jest przecież często. Jednak, jak to w życiu, zaczął żyć trochę swoim życiem , co zaowocowało wydaniem, co musi być niezwykłą przygodą;) pozdrawiam.
-
2010/03/25 09:53:50
bardzo ci dziekuje za ten wpis! ciekawy! jej strone sobie do ulubionych dodalam, jak znajde czas to przeczytam. lubie czytac o ludziach zwyklych i niezwyklych. Pozdrawiam wiosennie!
-
Gość: Dublinia, *.b-ras2.srl.dublin.eircom.net
2010/03/25 10:26:13
Chiaro - a gdzie ja pisalam o odnajdywaniu szczescia na meskim ramieniu???? Romans sie raczej tyczy innej czesci meskiego ciala. Czy szczescie to musi byc od razu facet a romans to slub? Wiem po sobie ze nie. Chcialam odpowiedziec Unie Invitadzie na temat komentarzy na blogu toskanskim ale widze ze autorka juz to zrobila. Ja mimo wszystko wole forme odpisywania pod postem od razu.
-
2010/03/25 10:32:16
cat, a proszę;)

Dublinio, oj, nie bierz tak mnie zawsze serio;)
A romanse mnie wciąż średnio interesują. I wolę chyba opowieść o tym, jak się dwoje ludzie faktycznie odnajduje (może być nie tylko miłość może być przyjaźń) , a romanse, to jak pisałam, nie interesują mnie kompletnie, szczerze mówiąc. A chodziło mi o to, że właśnie tym razem obyło się bez opisów ognistych mężczyzn walczących o względy itd (BEZ konsekwencji w postaci ślubu:)) bez flirtów itd i to mi pasowało. Mam nadzieję, że teraz się wysłowiłam schludnie;)
-
2010/03/25 10:34:07
Dublinio, a jeszcze a propos komentarzy, to sama jak mnie już nieco "znasz" to wiesz, że i ja jestem zwolenniczką odpowiadania od razu , w sensie , że w danym wpisie, bo przecież na blogu też nie siedzę non stop, ale jak mówię, nawet niektórzy moi blogowicze u siebie pozostawiają moje wypowiedzi bez słowa, więc widać każdy inaczej ma...
-
Gość: Dublinia, *.b-ras2.srl.dublin.eircom.net
2010/03/25 11:02:53
Co do komentarzy - ja tez czasem nie odpisze jesli komentarz sie znalazl pod jakims starym postem. Oczywiscie dostaje potwierdzenie mailem ale w natloku tych potwierdzen nie sprawdzam ich wszystkich tylko po prostu to co pod notka. No i nie biore Cie az tak na serio, tez troche zartobliwy mial byc ten ostatni komentarz. Ja lubie czytac o romansach, flirtach itp bo sama to tez lubie robic, niestety juz od ponad dwoch lat wciaz romansuje z jednym i tym samym facetem i mi sie nie znudzilo jeszcze ;) co do flirtowania to inna historia :)
-
2010/03/25 12:10:26
Dublinia, blox też potrafił różnie z komentarzami, to znaczy bywają problemy z dostaniem na email info o nowym komentarzu...a nie ukrywam, że wciąż nie mam nawyku , żeby sprawdzać to bezpośrednio na bloxowej stronie jak już jestem zalogowana na blogu. Nie mówię, że odpisuję na 100% komentarzy (bywały takie, które no cóż, hm, nie wiedziałam nawet jak skomentować;) , ale staram się. Ja po prostu , kurczę, lubię gadać z ludźmi;)
A co do romansów itd, to powiem Ci, że właśnie z moją Mamą ostatnio o tym rozmawiałyśmy, że ja nigdy do tego typu literatury na przykład nie ciągnęłam, a był jak pamiętasz może, wysyp różnych tam takich na początku lat dziewięćdziesiątych. Za to moja miłość do gatunku "kryminał" datuje się od baaardzo wczesnego dzieciństwa, kiedy najpierw odkryłam Joe Alex'a a potem Agathę Christie;) no i poooooszło;)
-
2010/03/25 12:24:56
Nie jestem pewna wiem że byłam na jakimś podobnym blogu ale tamten chyba był zagraniczny o Toskanii albo podobnych okolicach choć też prowadzony na blogspocie.
Książka może być ciekawa z tego co widzę i wszystko spójnie złożone a lepiej się czyta wersję papierową niż cały blog na raz:)


-
2010/03/25 12:45:45
judytto, ja też chyba wolałam zacząć od czytania książki, ale to pewnie dlatego, że ja w ogóle nie przepadam za czytaniem z ekranu komputera.
-
2010/03/25 15:38:18
Też nie lubię czytać z ekranu komputera, akurat znajoma przesłała link do klasyki w j. angielskim gdzie cała książka jest podzielona na części i można ją tak czytać.
Jednak to nie dla mnie chyba że wydrukuję.
Cena tej pozycji wydana przez Penguin nie jest znów tak wysoka toteż wolałabym mieć całą książkę.
-
2010/03/25 15:46:34
Przyjemnie czytać, że książka wzbudza zainteresowanie, mimo iż tematyka zrobiła się popularna. A co najważniejsze - pisze Polka. My zawsze byliśmy w literackim ogonie Europy jeżeli chodzi o publikowanie książek będących efektem podróży. Niech piszą jak najwięcej, najlepiej i najciekawiej. A my będziemy czytać i komentować:)
-
2010/03/25 15:57:22
judytto, no właśnie ja nie lubię czytać z ekranu, oczy mi się za szybko męczą.

nutto, dokładnie, ucieszyłam się, że to polskie wreszcie refleksje na temat życia tamże. Super, że inni realizują swoje plany ale ucieszyłam się, że wreszcie również Polka;)
-
Gość: una invitada, *.sgyl.cable.virginmedia.com
2010/03/25 20:01:10
az taka ciemna to nie jestem:) czytalam i widzialam w jaki sposob autorka bloga odpisuje na komentarze. tyle ze mi taka forma sie nie podoba. preferuje pod kazdym postem i indywidualnie, a nie grupowo i po miesiacu ( to tak na oko czas, zeby czepiania nie bylo).
odnosnie zawiadomien o komentarzach na onecie, to no comments, polowe pomijaja, a tyle ile mi sie uda, to wyszukuje sama.
chiaro, dziekuje za kartke z jajkami:) wlasnie wrocilam z pracy i na stoliku lezala:)
-
2010/03/25 23:05:14
una invitada, fajnie, że kartka już doszła;)
-
2010/03/26 11:13:16
A ja nie o Toskanii (nie bylam nigdy i jakos mnie nie ciagnie szczegolnie, przynajmniej nie teraz), ale o kartce, ktora doszla wczoraj i za ktora ogromnie dziekuje :) Pozdrawiam wiosennie!
-
2010/03/26 12:21:08
chihiro, super, że doszła;) dzięki za info. Ja ze swoją pocztą znowu mam problemy, to znaczy od nas listy "wychodzą" bez problemu, za to na dwie rzeczy do mnie wysłane, kartkę Urodzinową, o której już chyba nie mam co marzyć, że dotrze i książka utkwiły gdzieś;(
-
Gość: Dublinia, *.b-ras2.srl.dublin.eircom.net
2010/03/27 01:06:24
Chiaro dzieki za kartke :) Jeszcze nie widzialam ale wspolloktorka wyslala mi sms-a ze jest.
-
2010/03/27 09:54:44
Dublinio, no jaka współlokatorka? KTŻ się mówi;) dobrze, że doszła.
-
2010/03/28 18:33:40
Dzięki Chiaro: ani o książce, ani o autorce nie słyszałam, ale z pewnością się rozglądnę :)

ps. Dziękuję za kartkę wielkanocną. Chciałaym się zrewanżować, ale tutaj raczej na to święto się nie produkuje niestety...
-
2010/03/28 18:48:41
maga-mara, cieszę się, że nasza kartka do Ciebie doszła.
-
Gość: zuza, *.dynamic.gprs.plus.pl
2010/03/28 21:54:23
Również wolę przeczytać książkę. Lubię ten rytm codzienności, szczerość i autentyczność w tych wspomnieniach. Wykształcenie bardzo wspomaga postrzeganie przez autorkę piękna otoczenia a szczególnie architektury i ogromną ciekawość oraz chęć poznawania. Zwróciłam uwagę na niesamowite ilości kwiatów w otoczeniu autorki i bardzo piękne rękodzieło. Mnie również zupełnie nie przeszkadzają "okoliczności" funkcjonowania autorki mimo, że to nie moja bajka.
Bardzo sympatyczni i gościnni są ( w zdecydowanej większości ) ludzie, których spotyka p.Małgorzata.
-
2010/03/28 22:08:38
zuza, to prawda, że wygląda na to, że autorka spotyka miłych ludzi, ale wzróciłam uwagę na to, że w większości przypadków takie miłe spotkania właśnie i znajomości opisują osoby, które się wyniosły. Stwierdzam, że być może konkretne osoby umiejące nawiązywać kontakty wybierają drogę zmiany życia a przynajmniej miejsca zamieszkania;)
-
Gość: marysia sierotka, *.dip.t-dialin.net
2011/02/11 20:22:50
wiem, że odgrzewam prawie roczną potrawę, ale książka dopiero teraz do mnie dotarła. Ponieważ blog znam i przebrnęłam przez 30 stron książki więc wiem o co chodzi. I mam pytanie: jak osoba, która czyta literaturę cięższą gatunkowo, jest w stanie zdzierżyć ten język? Nie mówię o temacie, bo nie wszystko musi być gęste od znaczeń, ale właśnie o grafomańskim stylu i zwykłych błędach językowych? Część odpowiedzialności spada, oczywiście, na wydawnictwo, nie mniej jednak czyni to książkę niestrawną.

Nie, nie próbuję prowokować. Jestem naprawdę ciekawa jak udało ci się przełknąć chociażby takie siedzenie niespiesznie na murku czy popadanie w zachwyt czy też -mój ulubiony - cicho przytupują, krok w krok za mną chodzą, i delikatnie kwilą za słońcem
-
2011/02/11 20:59:18
marysia sierotka, witam Cię u mnie na blogu i dziękuję za komentarz. Aż się obejrzałam, coby sprawdzić, czy do mnie mowa. To o tej cięższej literaturze. Że niby ja? taką czytam? No więc chyba niekoniecznie. A serio już mówiąc, przyznam się, że mnie się błędy w oczy nie rzuciły. Nie mówię, że ich nie ma, być może są, ale szczerze, nie mam nawet chęci szukać teraz książki, żeby na siłę coś wyszukiwać (nawet nie wiem, czy w ogóle bym ją znalazła, pojęcia nie mam, gdzie leży i na której z półek, takie mamy zaksiążkowanie).
Dziwię się natomiast, że znając blog skusiłaś się na książkę. Czy to oznacza, że blog prowadzony jest w innym stylu według Ciebie? Jest mnie rażących Cię błędów? Pytam, bo ja z kolei nie znając bloga autorki (nie miałam więc porównania) sięgnęłam po książkę mając chęć na coś lżejszego, odprężającego. To otrzymałam i dlatego byłam zadowolona z lektury. Pozdrawiam;)
-
Gość: marysia sierotka, *.dip.t-dialin.net
2011/02/11 21:56:29
Chiaro, zawsze fascynowało mnie porównywanie, stąd też chęć zajrzenia do książki. Lub, od drugiej strony, ciekawa byłam jak przekłada się blog na książkę, bo to - jakby nie było - dwie różne formy literackie. Mam jeszcze książkę Anity Es (nie pamiętam nazwiska, a nie chce mi się wstać by sprawdzić) też pożyczoną od koleżanki w wiadomych celu.

Dziękuję za odpowiedź. Przyznaję, że w podobny sposób przeczytałam Pod słońcem Toskanii. Zauroczona, nie zauważyłam grafomaństwa autorki. Do tej pory rumienię się na myśl, że nie zauważyłam wtedy wybornej metafory o jeździe na sinuosoidzie wspomnień'. Niestety, podane przeze mnie przykłady z pochodzą z książki i z blogu.
-
2011/02/11 23:23:54
marysia sierotka, podejrzewam, że masz na myśli "Dom w Toskanii" Anity Stojałowskiej. Miałam okazję poznać książkę na etapie powstawania. Uprzedzam, książka mi się podoba;) chętnie poznałabym Twoją opinię na jej temat, więc jakby Ci się chciało zajrzeć jeszcze kiedyś do mnie na blog i dać znać, było by mi miło:)
Wiesz, co? A ja czasem mam ochotę na takie totalne czytadła. Ja akurat nie mam nic do Mayes , to inna sprawa. Ale również, a może nie powinnam , bo to pewnie wstyd i obciach, był czas, kiedy z przyjemnością czytałam dobie taką Grocholę ;)
Pozdrawiam raz jeszcze.
-
Gość: , *.dip.t-dialin.net
2011/02/13 19:47:17
I co w tych ksiązkach takiego szczególnego, samotny ksiądz i samotna kobieta, jedzą piją, wycieczkują. Nikt nie pracuje a kasa jest, spróbujcie podliczyć wydatki na codzienne wypady, benzyna , bilety wstępu do muzeów, lody 1 euro za gałkę, kawki , żarcie w knajpach 11 euro za obiadek to nic, materiały artystyczne kupe forsy kosztują wiem też kupowałem we Florencji, kwiaty zamawiane w kwiaciarniach, zakupy spożywcze, przyjmowanie gości. Sielanka. I tak dzien po dniu.Nuda,nuda i wsyd na miejscu księdza, że tak żyje. Do roboty ludzie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...