Subiektywne myśli o świecie i mojej największej pasji czyli książkach. Publikacja materiałów z tego blogu jedynie za moją zgodą.
Blog > Komentarze do wpisu

"Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki)"

Anna Fryczkowska. 

Wydana w Wydawnictwie Burda Książki. Warszawa (2016). Ebook.

"Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki)" to podobno kryminał wliczający się w nurt "cozy mystery". Jakby nie nazwać, faktycznie skądś to znamy, klimat i aurę, znaczy się. Czyli niewielka liczba osób zamknięta , odcięta od świata z jakichś tam powodów i nagle wydarza się zbrodnia. A mordercą jest na pewno osoba przebywająca w tymże miejscu.
Nie inaczej jest w tej książce. Oto sześć kobiet, każda "z innej bajki" i suka. Pięć przyjaciółek i ukraińska pomoc domowa. Gospodyni, Zuzia, najbogatsza z przyjaciółek, organizuje w nowym domu spotkanie. Nowy dom jest co prawda ogromny (stąd i zapotrzebowanie na pomoc domową chociaż jak się potem okaże, właściwie z zupełnie innych powodów), za to położony dość daleko od Warszawy skąd docierają do domu i Zuzi przyjaciółki. Bietka, uzurpatorka tytułu "królowa kryminału", Alka, Daria i Hania. Jest też Uliana, owa pomoc domowa.

Wcześniej pisałam o tym, że każda z kobiet wydaje się być z innej bajki bo dzielą je zarówno światopoglądy jak i sytuacja materialna. Ale o dziwo, chyba jakoś się przyjaźnią. Z małymi wyjątkami jak się okazuje.

Ponieważ spotkanie odbywa się zimą, może więc nie dziwić śnieg. Śnieg o tyle jednak okaże się ważny, że jak to zwykle u nas bywa, mimo, że zapewne zapowiadany, zaskakuje. Wszystkich. Przyjaciółki po trochu też ale i drogowców ponieważ drogi zostają zasypane i dojazd wszędzie zaczyna być utrudniony. 
Co nie pomaga gdy jak się okazuje, przyjaźń nie była tak silna jak się wydawało, bo jedna z przyjaciółek zostaje zamordowana. 
A pozostałe przy życiu kobiety stają oko w oko z niewygodną prawdą. Morderczynią jest któraś z nich. Co oczywiste- szybko wyjdzie na jaw, że tak naprawdę każda z nich miała motyw aby popełnić morderstwo.

U Anny Fryczkowskiej charakterystyczne jest to, że zwykle kobiety są niezbyt szczęśliwe, za to walczą o swoją niezależną pozycję. Mężczyźni w ich życiu bywają obecni ale często są jeśli nie destrukcyjni to z pewnością nie są wsparciem jakiego by się oczekiwało. 
Przy tym wszystkim Fryczkowska jest po prostu dobrym obserwatorem życia i zapewne podczas kobiecych spotkań często jest powiernicą, która najwyraźniej "dobrze" słucha. Bo słuchać też trzeba umieć.
Fryczkowska nie rozpieszcza swoich czytelników. Świat przedstawiony w jej książkach raczej nieco przygnębia , a na pewno nie jest to literatura z gatunku pokrzepiająco rozweselających ale też mam tego zdecydowaną świadomość i nie oczekuję śmieszków i heheszków. 

No i jak to u niej jest, kobiety muszą trzymać się razem i wspierać. Gdybym miała poszukać nieco dalej i w innym medium niż książki, to sięgnęłabym po nazwisko Almodovar (Pedro, oczywiście, czyli jeden z moich ulubionych reżyserów). On również pokazuje nieustająco podobne motywy, czyli kobiety uwikłane w rozmaite zależności, nieszczęśliwe często, poszukujące jednak szczęścia ale najważniejsze, wspierające się razem i dodające sobie siły.

W książce Anny Fryczkowskiej spodobało mi się również ukazanie tego, do czego mogą doprowadzić tak zwane "dobre chęci", którymi jak wiemy, wybrukowane jest piekło. I jak silne potrafią być wyrzuty sumienia.

Moja ocena to 5 / 6.

 

sobota, 15 października 2016, chiara76
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...