Subiektywne myśli o świecie i mojej największej pasji czyli książkach. Publikacja materiałów z tego blogu jedynie za moją zgodą.
Blog > Komentarze do wpisu

"Ludzie z Placu Słońca". Aleksandra Lipczak.

Wydana w Wydawnictwie Dowody na Istnienie. Seria Reporterska. Warszawa (2017). Ebook.

Po pierwsze, niech żyją promocje ebookowe :) Na "Ludzi z Placu Słońca" "czaiłam się" jakiś czas. Reportaż o współczesnej Hiszpanii? No, to było dokładnie to, co chciałam przeczytać. A fakt, że książka ukazała się w tym konkretnie wydawnictwie dodawał jej tylko zalet. Wiedziałam bowiem, że otrzymam porządny reportaż. I dlatego gdy ujrzałam ją w świetnej cenie w promocji z okazji Targów Książki w jednej z księgarni nie wahałam się ani chwili. I jeszcze tego samego dnia zaczęłam jej lekturę.

"Ludzie z Placu Słońca" nie są oczywiście książką omawiającą zalety turystyczne kraju. Domyślam się, że jednak wszyscy sięgający po to widząc, że ukazała się jako reportaż, domyślają się tego ale wolę zaznaczyć na wszelki wypadek bo a nuż ktoś w porywach nabędzie przekonany, że poczyta o gorących plażach, sangrii czy Flamenco a tu niekoniecznie. 

Kilkanaście reportaży w tej książce przenosi czytelnika do współczesnej Hiszpanii. I jednocześnie niemal dosłownie zwala z nóg. Dla mnie bowiem była to lektura z gatunku przejmujących i nie oszczędzających. Na emocjach. O tak, ta książka "uwiera", jej się tak łatwo nie zapomina. A jednocześnie, co wspaniałe bo to w dobrym reportażu lubię, obyło się bez manipulowania czytelnikiem emocjonalnie. Aleksandra Lipczak opisuje, prowadzi nas w swoich kolejnych reportażach poprzez bolączki współczesnej Hiszpanii ale udaje jej się to w sposób dyskretny. Owszem, pojawia się jako narratorka, przedstawia nam swoich rozmówców czy pokrótce streszcza wydarzenia, do których się odnosi. Czyni to jednak w sposób wyważony, nie stawiając siebie, reporterki w centrum wydarzeń (co niestety, czasem niektórym się zdarza).

Reportaże dotykają największych problemów dzisiejszej Hiszpanii takich jak problem mieszkaniowy. Spekulacje na rynku mieszkaniowo budowlanym i niejasna zasada udzielania kredytów w krótkim czasie doprowadziła do wielu problemów. Utraty mieszkań przez dotychczasowych mieszkańców, konieczności opuszczenia lokali, rozpadów rodziny. Autorka opisuje więc ruch, który narodził się w odpowiedzi na to zjawisko i który ma na celu społeczne wsparcie i pomoc sobie wzajemnie w takiej sytuacji. 

Nie obyło się bez wspomnień o Franco i o kraju za jego rządów a raczej o tym, że pogrzebanie na siłę starych grzechów bez rozliczenia się z nich i zadośćuczynienia nigdy jeszcze do niczego dobrego nie doprowadziło. 

Jest kilka naprawdę wstrząsających fragmentów, reportaż o poszukiwaniach szczątków osób zaginionych podczas władzy sprawowanej przez Franco jest jednym z najbardziej poruszających.

Ale przeczytamy też o żądaniach niepodległościowych Katalonii czy wsi, w której do niedawna pobito chyba rekord zawierania związków małżeńskich odkąd jej burmistrz oznajmił, że udzieli ich wszystkim parom,które się zgłoszą. Kilkanaście rozdziałów i każdy na temat innego problemu a jednocześnie wszystkie na swój sposób się zazębiają i wynikają jeden z drugiego. Wspaniale napisane. 

Wypisałam sobie dwa fragmenty z tej książki, bo one dobrze oddają klimat i to o czym ten zbiór reportaży jest. 

"(...) Hiszpania w drugiej dekadzie dwudziestego pierwszego wieku to kraj, który lubi sobie schrupać na deser własne dzieci".

A drugi to :

(...) Trochę jak w barcelońskim metrze : co pasażer to inna historia i kraj urodzenia w metryce".

Mnie ta książka doskonale uzupełniła mój obraz Pedro Almodovara, coś niecoś dodatkowo mi się wyjaśniło.

Na pewno jest to pozycja obowiązkowa dla osób interesujących się Hiszpanią z tym, że obraz tu przedstawiony na pewno daleki będzie od nadmiernego optymizmu. Ale też nie jestem pewna czy w dzisiejszej Europie w ogóle jest zbyt dużo miejsca na optymizm. 

Moja ocena to 6 / 6.

środa, 24 maja 2017, chiara76
Komentarze
Gość: zuza, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2017/06/07 11:35:23
Zachęciłaś mnie do sięgnięcia po tę książkę, ciekawość to moje trzecie imię, powinnam być podróżniczką albo dziennikarką bo bardzo lubię poznawać inne kultury,ludzi,kraje, nie tak turystycznie ale trochę bardziej, głębiej, empatycznie. Ludzie świata to dla mnie pewna całość,globalna wioska i każdego jestem ciekawa i otwarta na inność.
Pozdrawiam. Zuza
-
2017/06/07 12:20:05
Zuzo, zachęcam Cię w takim razie jeszcze bardziej do tej książki bo naprawdę jest bardzo dobra. Pozdrawiam.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...