Subiektywne myśli o świecie i mojej największej pasji czyli książkach. Publikacja materiałów z tego blogu jedynie za moją zgodą.
Blog > Komentarze do wpisu

"Tylko milion". Maria Ulatowska. Jacek Skowroński.

Wydana w Wydawnictwie Prószyński i S-ka. Warszawa (2017). Ebook.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa. 

"Tylko milion" to książka, która na początku podobała mi się bardzo a w miarę czytania mój zachwyt nieco ochłódł. Powiem krótko, to książka, w której (przypominam, według mnie), wszystkiego było ZA DUŻO. Oto bowiem zaczyna się to jak gotowy materiał na scenariusz filmu przygodowego ( i początkowo, przyznam, chętnie bym taki film obejrzała). Matylda to autorka, jej partner to również autor , ma na imię Janusz. Pewnego dnia para pisarzy zostaje zaskoczona, gdy Matylda zostaje postawiona wobec niecodziennej sytuacji. Oto bowiem zbiegiem różnych okoliczności, Matylda ma możliwość otrzymania spadku po kimś ważnym dla jej rodziny. Jest jednak jedno obostrzenie (coś ostatnio mam szczęście do czytania książek, w których ważnym motywem jest jakaś oryginalna klauzula testamentu), a mianowicie Matylda ma roztrwonić pierwszy milion. Dodatkowo owo roztrwonienie ma mieć miejsce w jedynie trzydzieści dni. W sumie wydaje się to nie być takim trudnym zadaniem, milion (a mowa jest o dolarach) można przepuścić kupując luksusowy dom. Niemniej jednak takie rozwiązanie nie jest możliwe, pieniądze trzeba więc wydać na inne zbytki. Autorzy ruszają więc we wspólną podróż podczas której mają zamiar wydać ów milion. Jest to podróż zdecydowanie "na bogato". Luksusowe hotele, w których są pomocnicy nawet podczas kąpieli, piękna biżuteria, olśniewające stroje, jazda limuzynami czy wręcz wynajęcie sobie prywatnego ochroniarza z doświadczeniem komandosa i wynajmowanie helikopterów, to wszystko zacznie składać się na rachunek, który ma po miesiącu opiewać na konkretną sumę. No i fajnie. Szkoda (powtarzam, to moja opinia i nie ma obowiązku się z nią zgadzać), że książka nie pozostała w tym klimacie. Nie ukrywam, że z racji tego, że mnie osobiście nigdy nie spotka raczej (bo co się będę zarzekała, a nuż? :P) możliwość roztrwonienia miliona dolarów, miałam ochotę na taką bajkę sensacyjną dla dorosłych. Gdzie właśnie aż kapie od złota, gdzie się podróżuje po całym świecie i dodatkowo zwiedza coś ciekawego. W rezultacie otrzymałam wszystkiego po trochu, sensację, romans, przygodówkę. Napisałam na samym początku, że według mnie wszystkiego było za dużo, bo niestety, ale tak to odczułam. W jednej książce zgromadzono za wiele motywów, problemów poruszanych przez autorów. I tak oto jest i o uchodźcach przybywających do Europy, i sytuacja ekologiczna z pewnym polskim jeziorkiem i ośrodkiem wypoczynkowym, i ataki terrorystyczne w Indiach i handel dziećmi w Chinach, i morderstwo i handel narkotykami. Trochę tego wszystkiego za dużo i z książki, która miała szansę stać się fajną przygodówką stała się ni to sensacja ni nie wiem do końca czym konkretnie. Dwa dni temu ktoś, z kogo gustem czytelniczym bardzo się liczę, spytał mnie o ocenę tej książki. Byłam jeszcze w trakcie lektury ale już zgłosiłam swoje zastrzeżenia. Dodając, co jest prawdą , na zadane pytanie , że nie czytałam nic wcześniej tego literackiego duetu więc zwyczajnie - nie mam porównania. 

Niemniej jednak wraz z rozwojem akcji książki czułam pewne narastające znużenie. I zbytni natłok wszystkich motywów i zdarzeń. 
Tym razem nie do końca "zagrało" ale myślę , że jeszcze kiedyś sięgnę po książkę Marii Ulatowskiej i Jacka Skowrońskiego.

Moja ocena to 4 / 6.

czwartek, 11 maja 2017, chiara76
Komentarze
Gość: Karina, *.internetdsl.tpnet.pl
2017/05/11 11:48:12
Dokładnie to samo mówią moje czytelniczki w bibliotece. Wcześniejsze pozycje p.Ulatowskiej--super i mega, lekkie czytadełka z humorem. Po zmianie w części autorskiej jakieś to wszystko inne. Da się czytać, ale już bez zachwytów. A nawet BEZ zachwytów...pozdrawiam!
-
2017/05/11 11:55:04
Karina, nawet nie mogę porównać bo jak napisałam, na razie czytałam tylko tę duetową książkę :) Szkoda mi trochę, że nie do końca zachwyciło, początki były obiecujące.
-
2017/05/11 13:59:56
Ja też jestem zwolenniczką minimalizmu, zupę łatwo przesolić ;-) I bardzo rzadko zdarzają się książki, w których gatunkowy miks się sprawdza.
-
2017/05/11 14:42:49
dachauka, świetne to porównanie do przesolenia ! Zgadzam się całkowicie :)
-
2017/05/12 07:17:39
ale taki temat już jest dawno przerobiony, zarówno książkowo, jak i filmowo i na prawdę trudno jest tu być oryginalnym :)
-
2017/05/12 07:56:42
marga, ale ja nie mam w ogóle pretensji do braku oryginalności, tym bardziej, że zaczęło się bardzo fajnie, a jedynie o nadmiar, o czym zresztą pisałam i świetnie to w swoim komentarzu podsumowuje Dachauka.
-
2017/05/12 08:46:07
osobiście po taka książkę bym nie sięgnęła :)
-
2017/05/12 09:16:28
marga, szczęśliwie - nikt nie zmusza :)
-
2017/05/12 09:30:13
;)))
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...