Subiektywne myśli o świecie i mojej największej pasji czyli książkach. Publikacja materiałów z tego blogu jedynie za moją zgodą.
Blog > Komentarze do wpisu

"Nasze kochane święta". Iwona Poczopko.

Wydana w Wydawnictwie Książnica. Grupa Wydawnicza Publicat S.A. Poznań (2017).

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa. 

Na wstępie, nie mogę się nachwalić oprawy, w jakiej książka do mnie dotarła. Zielona gałązka, drewniana choineczka spięte białą klamerką, to wszystko bardzo pobudziło mój zmysł estetyczny i, nie ukrywam, nastroiło jeszcze lepiej do tej książki. A do tego doszła fantastycznie zaprojektowana  przez Ilonę Gostyńską-Rymkiewicz okładka (staję się miłośniczką okładek zaprojektowanych przez panią Ilonę). Na okładce widnieje widok z góry na biały obrus, są widoczne dłonie biesiadników i nieco wigilijnych, tradycyjnych potraw. W centrum okładki natomiast widnieje zdjęcie bielusieńkiego talerza, bez żadnej potrawy, okraszona tytułem wydrukowanym w kolorze bordo. Biel talerza zbrukana tytułem zostaje też zepsuta faktem, że talerz jest pęknięty. Już samo zdjęcie talerza robi na potencjalnym czytelniku zdjęcie i według mnie sugeruje jaka opowieść jest przed nami. 

"Nasze kochane święta" Iwony Poczopko bowiem to nie ckliwa, wzruszająca opowiastka ze Świętami w tle, w której podkreślone są zarówno polskie tradycje świąteczne jak i tak często podkreślana w reklamach świątecznych i nie tylko, "magia" Świąt. 
Ja nazwałabym tę książkę obyczajową książką z mocnym rysem historycznym. Cztery Wigilie, które dzielą tę książkę na cztery części to jak Adwentowy wieniec, cztery rozdziały z życia rodziny spotykającej się u rodziców na wspólnych wieczerzach wigilijnych. Pierwsza Wigilia odbywa się w domu Niuty (Stanisławy, która lubi jak się ją tak nazywa) i Edka w latach siedemdziesiątych, mniej więcej w ich połowie. Następne Wigilie opisane na kartach książki odbywają się co mniej więcej dziesięć lat. Może pomiędzy trzecią a czwartą wieczerzą jest nieco większa przerwa czasowa. 

"Nasze kochane święta" to niesamowicie prawdziwy obraz Polaków z mniej więcej ostatnich osiemdziesięciu lat. Pomimo bowiem tego, że pierwsze spotkanie odbywa się w latach dobrobytu Gierka , pamięć i wspomnienia bohaterów książki sięgają do lat IIWŚ a również i nieco wcześniej.

Każda z opisanych Wigilii rodziny to inny skład i nieco inne rozmowy ale skupiające się wciąż wokół kilku kluczowych tematów takich jak polityka czy wydarzenia aktualne w czasie, w którym dzieje się akcja książki. Pierwsza Wigilia odbywa się w dość kameralnym gronie, rodziców Niuty i Edka i dwóch córek, Hanki i Marty. Dziecko spędza ten czas ze swoim ojcem. Jak już pisałam, skład obecnych na poszczególnych Wigiliach zmienia się ale trzon rodziny pozostaje podobny. Rodzą się wnuki, pojawiają nowi partnerzy ale przy wigilijnym stole wciąż na wieczerzy jest zarówno suto zastawiony stół jak i nieustające rozmowy na tematy ważne i bieżące. Poglądy też są różne, często w zależności od wspomnień. Relatywizm poglądów również bywa zmieniany. 
Wigilijne spotkanie mające w zasadzie jednoczyć rodzinę z jednej strony owszem, jednoczy, z drugiej jednak strony ukazuje na co dzień niezauważane bądź nie dość podkreślane różnice między członkami rodziny. 

Gorące tematy polityczne i społeczne zmieniające się wraz z upływem dziesiątek lat dziwnym trafem potrafią stać się przyczynkiem do wzajemnych żali i pretensji wypowiadanych nad stołem zastawionym potrawami. Brak jest nadmiernego akcentu religijnego aczkolwiek rodzina nie jest świecka. 

"Nasze kochane święta" to bardzo dobrze namalowany obraz, portret współczesnej Polski i jej mieszkańców jak również dobre oddanie kilkudziesięciu lat z życia konkretnej polskiej rodziny.  Czy ten obraz jest krzepiący i zadowalający? Nie wiem, sądzę, że na pewno budzi wiele refleksji i przemyśleń i jest to zdecydowanie lektura nie na jeden wieczór a nawet jeśli ktoś przeczyta ją szybko, jest to książka, która zdecydowanie należy do tych, która zostaje w pamięci czytelnika. Właśnie swoim skontrastowanym obrazem święto-obrazoburczość wniosków, twierdzeń, wspomnień i wzajemnych wypominań i żali. Pokiwać można nad nią nie raz. Czy jest to lektura dla każdego? Nie sądzę. Na pewno nie dla kogoś, kto oczekuje na książkę typowo "świąteczną" ze wspomnianą przeze mnie powyżej magią i nastrojem. Również sądzę, że warto jest aby ktoś, kto po nią sięgnie, orientował się jednak w jakimś stopniu w historii Polski bowiem współczesne bolączki i aktualne wydarzenia opisywane w książce to właśnie lekcja historii Polski w czterech wigilijnych aktach. Których to znajomość (wydarzeń) znacznie ułatwia czytelnikowi lekturę. 
Mimo, że nie jest to najbardziej optymistyczna lektura to niesie ze sobą jednak przesłanie, że jakby nie było, dobrze jest mieć w życiu takie swoje własne stałe miejsce i stały komplet ludzi wokół, w którym i z którymi można spędzić Wigilię i Święta.
Polecam. 

Moja ocena to 6 / 6.

środa, 29 listopada 2017, chiara76
Komentarze
Gość: Beacon, 172.58.224.*
2017/11/30 23:37:45
Brzmi interesujaco .Frapujace sa takie historie rodzinne a szczegolnie przy wlasnie Wigilijnym stole kiedy to nie zawsze jesy ckliwie i slodko bp jest to czas wspomnien ale tez bywa ze wylewania zalow.Czego ani sobie ani nikomu nie zycze.Pieknie opisalas ksiazke Marysiu i wypada mi tylko wypatrzyc ja w mojej ksiegarni .A moze na ebooku juz jest osiagalna .Pozdrowienia Ewa
-
2017/12/02 11:13:58
Ewo, sądzę, że spodobałaby Ci się. Polecam.
-
Gość: Beacon1234, *.nyc.res.rr.com
2017/12/05 18:29:06
Dzis kupie na Publio.Dzieki :-*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...