Subiektywne myśli o świecie i mojej największej pasji czyli książkach. Publikacja materiałów z tego blogu jedynie za moją zgodą.
Blog > Komentarze do wpisu

"Kolekcja nietypowych zdarzeń". Tom Hanks.

Wydana w Wydawnictwie Wielka Litera. Warszawa. (2017).

Przełożył Patryk Gołębiowski. 

Tytuł oryginału Uncommon Type: Some Stories.

Kolejna pożyczona mi przez pewną osobę książka (po poradniku Pani Bukowej), która zdecydowanie trafiła w moje upodobanie. Powiem tak, nawet nie sądziłam, że kiedyś skuszę się na te opowiadania. A czemu? Chyba dlatego, że gdzieś tam naczytałam się raczej opinii, że niekoniecznie (ale w sumie jakie były uzasadnienia? tego nie pamiętam ). To pierwszy powód, drugi, chyba takie obawy jakie wyraziła dziś w rozmowie prywatnej pewna moja znajoma. Co prawda ja Toma Hanksa (którego jako aktora lubię) o wynajmowanie kogoś do napisania opowiadań nie podejrzewałam ale...trochę miałam obaw jakie będą, po prostu. Pojęcia zielonego nie mam dlaczego sądziłam, że jeśli ktoś jest dobrym aktorem to z jakichś tam powodów ma nie sięgać po pióro ...Podsumowując, gdyby nie pożyczenie mi tego zbioru kilkunastu opowiadań (przeplatanych felietonami) po książkę bym nie sięgnęła.

Ale sięgnęłam i? I to był świetny pomysł. 

Jak napisałam, to zbiór opowiadań. Ja akurat jako czytelniczka opowiadania bardzo lubię. Wiem, że nie wszyscy jednak tę formę literacką tolerują więc pewnie oni się w tej lekturze nie odnajdą. 
Ja jestem wręcz zachwycona. Po pierwsze, tym, jak zabawny i nie do końca przetłumaczalny jest oryginalny tytuł tej książki w odniesieniu do opowiadań. W zbiorze tym bowiem każde opowiadanie ma w sobie zawarty motyw lub chociażby małą wzmiankę o maszynie do pisania. Najwyraźniej Tom Hanks sam lubi maszyny do pisania bowiem sporo o nich w tekstach można wyczytać wiadomości i czuje się, że nie są one dla autora "po prostu" przedmiotami. 

Co mi jeszcze w tych opowiadaniach tak bardzo się podobało? To, że są najczęściej dość "zwyczajne", niespieszne. Z małym wyjątkiem pozbawione wielkiego dramatyzmu i niepotrzebnego nieszczęścia, które ma na siłę wzruszyć czy przerazić. Tego w prozie Hanksa nie znajdziemy i dobrze. Bo znajdujemy spokojny rytm akcji, ciekawe pomysły, czasem elementy sf jak podróż na Księżyc paczki przyjaciół czy regularne wyprawy w przeszłość do roku 1939 w innym z opowiadań.  

Nie bez znaczenia według mnie jest też swoiste poczucie humoru autora. Nie jest to z pewnością żadna komedia ale czuje się takie pozytywne podejście do życia chociaż nie na siłę w żadnym wypadku i to, że autor opowiadań generalnie żywi sympatię do wykreowanych przez siebie bohaterów. Co zapewne powoduje to, że generalnie kończą się te opowiadania raczej pozytywnie i bez dramatyzmu. 

Jak już wspomniałam, każde z opowiadań zawiera w sobie motyw maszyny do pisania. Nie inaczej jest z zachowaną oryginalną okładką jak również z czarno białymi zdjęciami rozmaitych maszyn do pisania , które to zdjęcia otwierają każde nowe opowiadanie.

A same opowiadania ujęły mnie swoim stylem, taką zwyczajnością (chociaż jak pisałam, niektóre są naprawdę nie bardzo zwyczajne) , spokojem. Nie wiem, być może dla niektórych są one nudne? Mnie nie znudziły a wręcz każde jakieś refleksje u mnie powodowało więc wielka zaleta. 

Każde z opowiadań jest inne aczkolwiek pewną grupę młodych przyjaciół "spotkamy" trzykrotnie. 

Które z nich zrobiło na mnie największe wrażenie? Nie wiem czy nie "Przeszłość jest dla nas ważna" , w którym bohater ma możliwość przenoszenia się w czasie do przeszłości, a konkretnie do dnia ósmego czerwca 1939 roku na Wystawę Światową odbywającą się wtedy w Nowym Jorku, które to miasto nawiasem mówiąc jest bohaterem większości opowiadań. Na swój sposób wzruszyłam się podczas lektury opowiadania "Wigilia 1953" gdzie wspomnienia z czasów IIWŚ są złagodzone teraźniejszością i życiem bohatera, który zdaje sobie sprawę jak szczęśliwy jest mając to, co często ktoś może uznać za nudną stabilizację czyli kochającą rodzinę, miejsce pracy i dom. 

"Witaj na Marsie" opisuje koniec pewnej epoki. Może w dowodzie tożsamości określa się nas jako dorosłych ale każdy z nas na swój sposób "wydoroślał" w jakimś dość określonym momencie czy czasie. Nie inaczej jest w tym opowiadaniu, które opisuje przyspieszony kurs utraty pewnych złudzeń i dziecięcego postrzegania naszego świata.

"Miesiąc na ulicy Greene" , to opowiadanie ujęło mnie pomysłem na "wizje" bohaterki, które jednak nie zawsze się spełniały i opisem tego, co czasem potrafimy wymyślić nieco bezzasadnie jedynie na podstawie naszych przypuszczeń.

Opowiadania Toma Hanksa, o czym już pisałam, ujęły mnie tym, że opisywały nie walczących z przeciwnościami losu nieszczęśników, a na ogół osoby zadowolone bądź realizujące swoje marzenia. I autor nie pastwi się nad swoimi bohaterami, traktuje ich z sympatią i uśmiechem, fundując im najczęściej spełnienie ich planów i zamierzeń. Do mnie to zdecydowanie trafia. Podobało mi się to, że raz poczytałam o ludziach, którym się udaje, których trud jest jak najbardziej nagrodzony spełnieniem i szczęściem. 

Bardzo podobało mi się opowiadanie "Oto refleksje mojego serca", w którym początkowo nieudane spotkanie z maszyną do pisania staje się zaczątkiem znajomości udanej a w konsekwencji, kto wie, może początkiem czyjejś literackiej przygody. 

Ponownie na swój sposób wzruszyłam się czytając opowiadanie "Zatrzymajcie się u nas", czytając o parze ludzi, którzy są ze sobą całe niemal życie i łączą swoją pasję ale i umiejętność przyjmowania tego co przyniesie im los ze spokojem i bez niepotrzebnej straty sił. 

Każde z tych opowiadań jest inne, każde czymś się wyróżnia. Mnie one zdecydowanie porwały w swój jasno skonstruowany świat. Nie wiem czy każdego porwą tak samo, już po komentarzach, które wspominałam, można przekonać się, że nie, że nie każdego. Jednak aby przekonać się o tym czy coś się nam podoba, trzeba po to sięgnąć. Co akurat w tym przypadku serdecznie Wam radzę.

Moja ocena to 6 / 6.

wtorek, 16 stycznia 2018, chiara76
Komentarze
2018/01/16 15:24:09
kupiłam i teraz czekam, żeby mieć czas na czytanie :)
-
2018/01/16 15:39:38
Na pewno kupie :)
-
2018/01/16 15:43:10
marga, według mnie spodobają Ci się ;)

ewazdublina, ja zaczęłam żałować, że nie nabyłam jakiś czas temu w bardzo korzystnej ebookowej promocji bo naprawdę akurat do tej książki chętnie wrócę. Może jeszcze jakaś się trafi to sobie kupię bo bardzo mi się spodobały.
-
2018/01/16 17:13:07
Tak jak już poprzednio wspominałam- każdy ma inny gust, nie ma co patrzeć na krytyków, trzeba ocenić samodzielnie. Z tych opowiadań dość duże wrażenie, oprócz tych wspomnianych przez Ciebie, wywarło na mnie " Idź do Kostasa". Wojna to mój największy strach, z wielu powodów i zawsze przeżywam mocno opowieści o tym okropnym czasie. I ciągle nie mogę zrozumieć dlaczego ludzie prowadzą wojny
-
2018/01/17 15:10:03
aga-joz, tak, "Idź do Kostasa" też mi się podobało, chociaż trudno tak napisać. Było dobre, o. Ja bardzo się cieszę, że miałam jednak możliwość przeczytania tej książki :) Pozdrawiam serdecznie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...