Subiektywne myśli o świecie i mojej największej pasji czyli książkach. Publikacja materiałów z tego blogu jedynie za moją zgodą.
Blog > Komentarze do wpisu

"Woda wiecznej młodości". Donna Leon.

Wydana w Oficynie Literackiej Noir sur Blanc. Warszawa (2018). Ebook.

Przełożyła Małgorzata Kaczarowska. 

Tytuł oryginalny The Waters of Eternal Youth.

To była jedyna książka, którą przeczytałam podczas majówki. Donna Leon jest jedną z moich ulubionych autorek. Sięgam po każdą jej książkę i generalnie nie czuję się zawiedziona. Nie zmogłam jedynie "Kwestii wiary", do której podchodziłam dwa razy i trudno, najwyraźniej nie jest to "moja" książka.

"Woda wiecznej młodości" po raz kolejny zwiera stałe punkty programu opisywanego w kryminałach autorstwa Donny Leon. Czyli kolejny raz komisarz Brunetti i jego żona, Paola, mają dobę z gumy chyba bo i czas na pracę z przerwami na wino czy kawę jest, i czas na wspólną, niespieszną kolację rodzinną. I po kolacji małżeństwo spokojnie rozsiada się aby porozmawiać. Trochę zazdroszczę bo odczuwam nieustający niedoczas no ale, nie jestem komisarzem Brunettim mieszkającym w Wenecji, czyż nie? :)
Są też wypowiadane słowami bohaterów troski o stan współczesnej Wenecji z jej zalewem turystów, z jej korupcją władz, z jej bolączkami. Są też walczący o dawny stan i klimat miasta.

Z jedną taką  osobą,której dobro Wenecji leży na sercu,  przyjaciółką teściowej, spotyka się Brunetti. Ta arystokratka nie może odczuć spokoju. Piętnaście lat wstecz jej wnuczka znalazła się w jednym z kanałów weneckich. Po wyciągnięciu nastoletniej dziewczyny na brzeg, nic już nie było takie samo. Zbyt długie przebywanie w wodzie stało się przyczyną tragedii. Dziewczyna przeżyła, jest już trzydziestoletnią kobietą ale zatrzymała się na poziomie umysłowym dziecka a nawet cofnęła w stosunku do tego w jakim była wieku w chwili tragedii. Arystokratka oczywiście nie spotyka się z komisarzem Brunettim aby wylewać przed nim żale. Ale po to aby poprosić go o to by jej pomógł. Otóż nie wierzy ona w to, że znalezienie się Manueli w wodzie było przypadkowe. Manuela została wyciągnięta na brzeg przez mężczyznę nadużywającego alkoholu, któremu już w chwili wypadku nie uwierzono,  że widział on jakiegoś mężczyznę wpychającego celowo dziewczynę do wody.

Babcia Manueli chce sprawiedliwości a przynajmniej potwierdzenia tego, w co wierzy, czyli, że nie był to wypadek a zbrodnia. 

Brunetti początkowo zgadza się właściwie jedynie dlatego pomóc starszej pani , że jest ona przyjaciółką jego teściowej. Z czasem jednak orientuje się, że ów alkoholik najprawdopodobniej miał rację. I zaczyna swoje śledztwo w tej sprawie.

To chyba pierwsza książka Donny Leon, która aż tak mnie wzruszyła. A wzruszyła mnie aż do łez, które pojawiły się podczas ostatniego zdania kryminału. To nie jest lekka książka. Opisuje jeden z koszmarów każdego rodzica, czyli nieodwracalną krzywdę i wręcz fizycznie wymierną szkodę poczynioną na dziecku. Czytało mi się to bardzo trudno. Atutem i czymś, co łagodzi ów smutek jest koniarstwo. Jazda na koniach okaże się terapią, nie dla jednej bohaterki książki. Pewna klacz o imieniu Petunia stanie się dla kogoś podwójnie ważna. 

Mimo trudnego i po prostu dość przygnębiającego motywu tej książki, chociaż dziwnie to może zabrzmieć ale podobała mi się ona bardzo i czytało mi się ją dość szybko. Wydaje mi się, że ta książka jest nieco inna od pozostałych książek Donny Leon. Nacechowana wielką emocjonalnością, wielkim poziomem emocji i wzruszeń. Czy okaże się to być stałą tendencją w kryminałach autorki? O tym zapewne przekonam się podczas lektury następnej książki jednej z moich ulubionych autorek.

Moja jej ocena to 5.5 / 6.

środa, 09 maja 2018, chiara76
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...