Subiektywne myśli o świecie i mojej największej pasji czyli książkach. Publikacja materiałów z tego blogu jedynie za moją zgodą.
poniedziałek, 22 maja 2017

...smutno dzisiaj zrobiło mi się po wiadomości o Odejściu Pana Zbigniewa Wodeckiego :(
Chyba wszyscy z mojego pokolenia znaliśmy Go "od zawsze", przecież świetnie zaśpiewana (jak do poważnego odbiorcy a nie trutututu tralala dzieciaczki) "Pszczółka Maja" to niemal manifest naszego pokolenia.

Moje ukochane piosenki to duet ze Zdzisławą Sośnicką "Z tobą chcę oglądać świat" i bardzo przejmująca "Szczęście jest we mnie" (polecam, polecam wczytanie się w tekst tej piosenki i odsłuchanie pięknej interpretacji pana Zbigniewa). Ale i o wiele , wiele więcej. 

Odchodzą ci najlepsi. Artyści. Przez "A". 

Wielkie wyrazy Współczucia dla Rodziny Pana Zbigniewa.

O tym, że był naprawdę dobrym, nie wplątanym w głupie swary i polityczkę człowiekiem świadczy fakt, że odkąd się dowiedziałam o Jego śmierci i czytam komentarze nie przeczytałam ani jednego złego czy brzydkiego na Jego temat...

Śpiewa tam na górze, a tu zostały płyty i możliwość odsłuchania ale dla mnie coś się jednak skończyło. Do zobaczenia, Panie Zbigniewie. 

U mnie jest tak, że niektóre decyzje są podejmowane przeze mnie dość spontanicznie, z rozmaitych powodów, z których nie zamierzam się tu tłumaczyć. 

Tak było z zeszłorocznym pobycie na Targach Książki w Warszawie, tak było i teraz. Pomimo, że od kilku tygodni miałam zaklepane miejsce jako bloger książkowy, to czy tak naprawdę tam trafię, nie byłam pewna. No, ale się udało a co dodatkowo miłe, to fakt, że rodzinnie czyli z P. i z Jasiem. 
Zwiedzanie z prawie pięciolatkiem TK jest specyficzne czyli odbywasz przyspieszony trucht wokół i po pierwsze, spotykasz się z tymi osobami, z którymi bardzo chciałaś więc od razu lecisz do ich stoisk, a po drugie, zakupujesz głównie książki dla dziecka, nie siebie. No dobra, wszyscy wiemy, że czytam głównie ebooki ale jednak :) Ja wyszłam z jedną słownie książką (druga jest o ptakach, z Wydawnictwa MULTICO, lubimy ich publikacje dotyczące zwierząt i roślin) a jest nią "Chwila na miłość" Joanny Stovrag. Jaś obłowił się najlepiej, był przygnębiony i nie chciał wyjść z targów, a w domu powtarza, że na targach było super. No, ja myślę, nie każdy na jeden raz dostaje książek w kilku torbach, którym urywają się niemal uszy.

Targi, z racji ebooków (które kosztują mnie wciąż mniej niż wersje papierowe) odwiedzam głównie ze względów towarzyskich. I oto bardzo mi miło, że "zaczepiła nas" Sardegna z blogu Książki Sardegny , naprawdę miło było Cię poznać. Potem pognałam do Padmy z blogu Miasto Książek . Następnie poznałam Agnieszkę z Książkowo . Spotkałyśmy się też z właścicielką blogu http://mojeprzemiany.blox.pl/html  co mnie cieszy bo to, że w ogóle (ostatni raz rok temu na Targach Książki właśnie). Na sam koniec już sama podeszłam do stoiska pewnego wydawnictwa aby tam poznać osobiście miłą blogerkę, Wiktorię, z blogu Przeczytaj mnie.  Mam nadzieję, że niespodzianka, którą Jej zrobiłam okazała się miła. 

Widziałam paru autorów, między innymi Hannę Krall , jak również Olgę Rudnicką ale nie tylko te panie bo i Leona Wiśniewskiego i autora biografii Halika. W tym roku , z racji odwiedzin z Jasiem poznałam zupełnie inne wydawnictwa (znam je z Fb i często inspiruję się ich propozycjami przy wyborze książek dla Jasia ale jednak miło zobaczyć stoisko i książki). Nie wiem, czy to przez piątek czy co ale w tym roku wydaje mi się, że było o wiele więcej osób niż rok temu a w sumie nawet byliśmy na targach wcześniej niż ja rok temu.

Zadowolona jestem z wizyty na Targach Książki i cieszę się bardzo, że mogliśmy na nie pójść razem, rodzinnie. 

Wydana w Wydawnictwie Prószyński i S-ka. Warszawa (2017). Ebook.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa. 

"Życie na wynos" to kontynuacja "Granat poproszę!" tak więc jeśli ktoś chce zachować kolejność w cyklu o Emilii Przecinek i jej przygodach, może niech dalej nie czyta.

Książki Olgi Rudnickiej to kryminały na wesoło. Czytałam do tej pory "Natalii 5" i "Drugi przekręt Natalii", teraz przyszedł czas na coś innego. Nie wiem czy to dobrze czy źle ale jej książki kojarzą mi się jednak mocno z kryminałami Joanny Chmielewskiej, zwłaszcza ten, o którym teraz piszę.

Oto Emilia Przecinek. Niemal czterdziestoletnia autorka powieści dla kobiet. Zrządzeniem losu i w wyniku podłości byłego męża, wylądowała w domu z całą gromadą. Logiczne, że mieszka z dziećmi, Kropką i Kropeczkiem (przypominam, noszącym nazwisko Przecinek) ale co może mniej logiczne, mieszka też z mamą Adelą i teściową Jadwigą. Obie panie niby starsze ale mają w sobie energii i życia tyle, że śmiało mogłyby nas wszystkich czytających obdarować. Emilia ma więc spory tłumek w domu ale również odpiera dzielnie "ataki" swojej agentki literackiej, Wiesi Paluch, która to uważa,że czytelniczki spragnione są w powieściach Emilki scen mocno erotycznych.
Strapionej Emilii doradza wręcz aby ta przed napisaniem gorących scen takowe sobie...przećwiczyła :)Emilka ma więc na głowie potencjalne ćwiczenia, mamę i teściową , młodzież jak również wkrótce często nawiedzającą ją policję. Albowiem w piwnicy pojawił się ni stąd ni zowąd trup. Na którego natyka się oczywiście Emilia. 
Tak więc w domu robi się niezłe zamieszanie. A pomimo, że jest intryga kryminalna to w sumie ta książka jest bardzo zabawna. Opis wydarzeń i dialogów z domu Emilii Przecinek naprawdę powodował u mnie częste salwy śmiechu. 

Książki Olgi Rudnickiej są pisane tak , że kryminał nie przeraża a całość zdecydowanie się podoba i bawi, a o tym, jak wiele osób lubi książki tej autorki miałam okazję przekonać się podczas tegorocznych Targów Książki , na których w sobotę widziałam długą kolejkę czytelników czekających na autograf Olgi Rudnickiej.

Moja ocena to 5 / 6.

 

 

piątek, 19 maja 2017

Wydana w Wydawnictwie Replika. Zakrzewo. (2017).

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa i Autorki.

O tym, że ukaże się "Śniadanie na skale" dowiedziałam się znacznie wcześniej niż zaproponowano mi jej przeczytanie. Od znajomej mieszkającej na Dolnym Śląsku, dokładnie niemal w miejscu, w którym dzieje się akcji tej książki. Udostępniła u siebie informację z lokalnej gazety, która cieszyła się, że przepiękny region zostaje doceniony również w literaturze (bo czas jakiś Dolny Śląsk został poodkrywany w jednym z seriali kryminalnych).Tak czy inaczej, o książce wiedziałam i ponieważ mam dobre wspomnienia związane z wyprawą w Kotlinę Kłodzką, wiedziałam, że po książkę sięgnę. Oczywiście, domyślałam się, że nie będzie to przewodnik po regionie a sama okolica i region jest w książce "po coś" ale zawsze to przyjemne poczytać o miejscach, w których się było a to dlatego,że wtedy akcja książki jeszcze bardziej do nas trafia (no, przynajmniej ja tak mam).

"Śniadanie na trawie" to książka obyczajowo psychologiczna. Oto bowiem siedem osób. Z pozoru nic nie łączy czterech kobiet i trzech mężczyzn. Dodatkowo jedna z osób przeprowadzać będzie specyficzny rodzaj "śledztwa" dotyczącego tej grupy osób. Oto bowiem w maju pewnego roku w okolicach Szczelińca doszło do na szczęście nie skutkującego w poważne konsekwencje wypadku. Niemniej jednak po tym, jak miał on miejsce, sprawę tę zaczyna badać na zlecenie pewnej firmy Agnieszka. 
Odkrywa,że szóstka osób, z którymi przyjedzie jej się spotkać coś łączy. I samą Agnieszkę z owymi ludźmi połączy więcej niż zaczynając swoją pracę mogłaby sądzić. 

Ktoś może postawić zarzuty w stosunku do treści książki, że ciekawym zbiegiem okoliczności tyle nieszczęśliwych osób znalazło się w tym samym czasie w jednym miejscu. Niemniej jednak jest to uzasadnione w książce. Właściciel pensjonatu "Raj", w którym znajdą się na majówce bohaterowie książki, dał ogłoszenie, na które nie odpowiedziałby każdy. A tak? W jednym miejscu i w tym samym czasie zebrała się grupa osób, które początkowo nieufne, jednak z czasem wzajemnie się oswoiły i odkryły, że same sobie właściwie przeprowadziły coś w rodzaju terapii grupowej mającej za zadanie wzajemnie sobie pomóc. 

Kiedyś usłyszałam zdanie odnoszące się do gór, że w górach można przynajmniej postarać się dogadać , pogodzić z życiem i może coś w tym jest. Obecność gór, natury i jej siły, mocy, to wszystko może stać się swoistego rodzaju katalizatorem do uwolnienia od lat skrywanych emocji, problemów, blokad, które nagle zostają uwolnione. 
"Raj" w Kletnie położony w pięknych krajobrazach staje się właśnie takim miejscem katharsis głównych bohaterów i ich pogodzenia się, próby dogadania z własnym życiem.

Można wraz z bohaterami stawiać sobie podczas lektury pytania dotyczące samego siebie i własnego życia. Na ile jesteśmy w stanie to czy tamto zaakceptować, gdzie stawiamy sobie granice a czego zupełnie nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić.

Moja ocena to 5.5 / 6.

czwartek, 18 maja 2017

...filmu sprzed lat (ten już widziałam ale chętnie sobie przypomniałam) czyli "Kiedy Harry poznał Sally". Faktycznie, Meg Ryan swego czasu była niekwestionowaną królową komedii romantycznych (zdaje się, że miała "rywalkę" w osobie Julii Roberts). "Kiedy Harry poznał Sally" oglądałam najwyraźniej na tyle dawno, że niewiele z filmu pamiętałam (oprócz słynnej sceny w restauracji:P). Z przyjemnością obejrzałam jeszcze raz. Chyba sobie wrócę do jeszcze kilku filmó z udziałem Meg Ryan, jeden z moich ulubionych to "Masz wiadomość", na który teraz sobie ostrzę zęby :)

14:39, chiara76 , filmowo
Link Komentarze (2) »
środa, 17 maja 2017

...Odeszła od nas Emilka. Żyła czternaście dni i tak, mogę to powiedzieć , moja Córka walczyła przez te czternaście dni o to aby z nami zostać. Los chciał inaczej, nie dał szczęśliwego zakończenia tej historii. 
Nie ma dnia, żebym o Emilce i o tym co się stało nie myślała i już wiem, że tak raczej będzie ale szczęśliwie z biegiem lat czasu a przede wszystkim wraz z obecnością Jasia z nami, proporcje tych wspomnień i nasilenie bolesności jest jednak coraz to inne i na pewno o czym zawsze mówię, największym darem i szczęściem jest to, że jest z nami Jaś. Mówiąc kolokwialnie ale prawdziwie - jest dla Kogo żyć.

Pomyślcie dziś, proszę, o małej, walczącej Dziewczynce. 

...obowiązków czyli "każdy powód jest dobry".

Wczorajszy tekst Jasia do P.

"Tato, za dużo pomysłów wpada mi do głowy, dlatego nie mogę sprzątać".

 

Kurtyna :)

poniedziałek, 15 maja 2017

...to czytam nowości ale jeśli chodzi filmy to mam co najmniej refleks szachisty :P

Wyobraźcie sobie, że dopiero w weekend obejrzeliśmy "Bezsenność w Seattle".
Jaki to ładny film ! O miłości. Ale nie tylko o tej kobiety do mężczyzny a przede wszystkim syna do ojca i wzajemnie. Wzruszyłam się oczywiście do łez a i zachwyciłam wspaniałym soundtrackiem. 
Tak sobie myślę, że z jednej strony dobrze jest gdy jest się na bieżąco z repertuarem książkowym i filmowy a z drugiej wiem, że co jakiś czas zdarzają się właśnie takie przegapione przeze mnie filmy, które mnie zachwycają. :)

Ps. Czy wspominałam, że jakiś czas temu widzieliśmy z P. świetny film "Kobiety z szóstego piętra"? On już nie taki z zamierzchłych czasów bo nawet jak na nas dość współczesny ale bardzo dobry i tym, którzy nie znają, polecam. 

14:10, chiara76 , filmowo
Link Komentarze (5) »

...wczoraj z P.  i rozmawiamy, między innymi o życiu przedszkolnym naszego Syna. Ja stwierdzam "Zauważyłeś, że w zeszłym roku Jaś częściej bawił się z dziewczynkami a teraz jednak zaczęły się już podziały, że dziewczynki bawią się z dziewczynkami a chłopcy z chłopcami?".
P. podnosząc głowę znad obiadu (bo akurat jedliśmy) "Jak się znów zacznie bawić z dziewczynkami to się będziesz tylko denerwować".

Nie ma to jednak jak wsparcie Męża :P

Kurtyna :)

Wydana w Wydawnictwie FILIA. Poznań (2017). Ebook.

To moja pierwsza książka autorstwa Magdaleny Witkiewicz. I sądzę, że nie ostatnia bo ta spodobała mi się. Zanim przystąpiłam do lektury naczytałam się opinii jak to autorka w lekki sposób pisze o sprawach poważnych. Według mnie to bardzo  niefortunne wyrażenie a w dodatku nie zgadzam się z nim. To znaczy tak, autorka porusza tematy poważne czy smutne ale nie pisze o nich w jakiś specjalnie lekki sposób. Pisze normalnie ani nie przesadza w stronę nadmiernej dramatyzacji ani też nie robi sobie z poważnych spraw żartów. Tyle tytułem wstępu.

"Czereśnie zawsze muszą być dwie" to książka o uczuciu. O miłości. O tym, że człowiek nie potrafi jednak na dłuższą metę być samotny. Że zwyczajnie, po ludzku, dobrze jest mieć w życiu kochających nas ludzi wokół. 
Opowieść poznajemy ustami narratorki i bohaterki, początkowo mieszkającej w Gdańsku Zosi. Zosia snuje swoją narrację a w pewnej chwili poznajemy z przekazów jeszcze kogoś zdarzenia mające miejsce w latach przed II WŚ. Tak więc wydarzenia będą się przeplatać a pewne historie z przeszłości staną się podstawą do wydarzeń współczesnych.

Zosia rozpoczyna swą opowieść w momencie szczęścia a więc siłą rzeczy przystępujemy do lektury z niejakim "spoilerem" (przynajmniej nie denerwowałam się jak potoczą się losy bohaterki). Poznajemy więc jej dzieciństwo i sytuację, dzięki której jak sama twierdzi, stała się tą osobą, jaką się stała. W swoim życiu bowiem spotkała pewną starszą panią, panią Stefanię. Która zastąpiła dziewczynce jej braki w uczuciach, którymi najwyraźniej nie dość wyraźnie obdarzali a przynajmniej nie okazywali ich córce rodzice Zosi. Wzruszyłam się czytając początek książki i opisaną w niej znajomość Zosi z panią Stefanią bowiem i ja w swoim dzieciństwie miałam taką "panią Stefanię", która oczywiście nosiła inne imię ale zastąpiła mi babcię, której zawsze potrzebowałam a której było mi brak. 

I od tej znajomości z panią Stefanią zaczyna się cała akcja, która zaprowadzi Zosię po latach do własnego domu w Rudzie Pabianickiej. Zosia pozna ustami pewnego starszego pana historię swojego nowego domu, ludzi go zamieszkujących, ale również to czego nie zdążyła jej opowiedzieć pani Stefania. 

Podobała mi się ta książka. Nie siląc się na nie wiedzieć jak filozoficzny wykład autorce udało się przypomnieć nam prawdę często zapominaną, że tak ważne jest mieć obok siebie drugą osobę, na której można polegać i którą kochamy ale i która nas kocha.

Czytało mi się ją dobrze i cieszę się, że oprócz tej książki kupiłam sobie jeszcze inną książkę pani Magdaleny Witkiewicz bo czuję, że będę mieć kolejną autorkę, której książki będą mi się podobały. 

Moja ocena to 5 / 6. 

| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
O autorze
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...