Subiektywne myśli o świecie i mojej największej pasji czyli książkach. Publikacja materiałów z tego blogu jedynie za moją zgodą.
czwartek, 13 kwietnia 2006

Były bociany, teraz zapraszam do oglądania gniazda orła:

http://www.infotecbusinesssystems.com/wildlife/

trzeba poczekać, aż się załaduje. Ale widok świetny. Gniazdo jest w Stanach, więc nie zapominajcie o różnicy czasu. Wieczorem ogląda się je najlepiej. Pani orzeł w moszczeniu się na jajkach przypomina nieco kwokę;)

23:18, chiara76
Link Komentarze (9) »

postanowiłam już napisać. Wiem, że część osób wyjeżdża na Święta lub klikając z pracy nie ma możliwości podczytywania codziennego blogów.

Tak więc, Moi Drodzy, zasyłam Wam jak Najszczersze i Najlepsze Życzenia z Okazji Świąt Wielkiej Nocy. Niech te niezwykłe Święta przyniosą także do Waszego życia odrodzenie, poczucie odnowy.

Niech będą zdrowe, szczęśliwe, spędzone w miłym, rodzinno-przyjacielskim gronie!

Wesołych Świąt!

18:12, chiara76
Link Komentarze (8) »
wtorek, 11 kwietnia 2006

http://serwisy.gazeta.pl/df/1,34471,3268005.html?nltxx=878479&nltdt=2006-04-11-02-50

Ci ludzie piszą na forum M. i moim o Grecji. Oni istnieją. A ja im kibicuję. Zawsze podziwiam ludzi, którzy umieją nazwać swoje marzenia po imieniu i je realizować.

Trzymajcie za nich kciuki, żeby im się udało. Tak mało jest marzycieli na świecie. Szczególnie w dzisiejszych, zabieganych czasach...

10:02, chiara76
Link Komentarze (21) »
poniedziałek, 10 kwietnia 2006

przygnębiające??

Taka mnie naszła refleksja po moim dopiero co napisanym wpisie o filmie. Film jest świetny, ale przygnębiający, smutny...Czytam teraz "Szkarłatny Płatek i Biały" Michela Fabera i ta książka, choć dobra, też jest raczej przygnębiająca...ciężka. Czy naprawdę nie może być coś wesołego, podnoszącego na duchu? Dlaczego wesołe, to na ogół oznacza dość głupawe, albo w najlepszym razie słodko ckliwe??

Może ja mam dziś takie wrażenie...

22:16, chiara76
Link Komentarze (10) »

Obejrzałam dziś "Zawieście Czerwone Latarnie". Nie wytrzymałam jednak i prawie zaraz po nabyciu chciałam zobaczyć, jak go teraz odbiorę...Oczywiście, nie zawiodłam się. Aczkolwiek to nie jest dobry film , kiedy nie jest się w najlepszym nastroju. Nie polecam więc komuś, kto chwilowo chciałby się rozerwać, uśmiechnąć, może nawet uśmiać.

Ten film jest wspaniały. Dalej to twierdzę i , jaka radość, że po tylu latach u mnie w prywatnym rankingu wciąż zajmuje pierwsze miejsce.

Uwaga, kto chce oglądać, może niech raczej dalej nie czyta, bowiem mogę coś zdradzić, co może przeszkodzić komuś odbiór filmu...

Film opowiada o młodej dziewczynie, która zostaje 4 żoną,  kurtyzaną bogatego pana. Rzecz dzieje się latach 20 ubiegłego wieku...Dziewczyna przybywa więc do ogromnego zamku pana , aby tam zostać wciągniętą w nieludzką grę. Otóż, żony rywalizują ze sobą. Każdego wieczoru zostaje ogłoszone , przed którym z pawilonów żon zostaną zawieszone tytułowe czerwone latarnie. Te latarnie, to nie jedynie przedmiot ozdobny. W filmie jest to symbol. Symbol władzy. Ta żona, która tej nocy zaspokajała pana, następny dzień jest górą, rządzi w domu. Z czasem, żony zaczęły niezdrową rywalizację, każda z nich bowiem wie, że tylko zapalenie czerwoych latarni danego wieczoru przed jej pawilonem, zapewnia jej poczucie wyższości nad pozostałymi na parę następnych dni nawet, jeśli panu spodoba się na dłużej jej towarzystwo.

Ten film przedstawia okrutną, brutalną grę ,a raczej walkę psychologiczną...walkę, w której nikt nie jest tym, na kogo wygląda.

O jednej z żon padnie zdanie, które przyswoiłam sobie i często używam, jeśli chcę opisać pewien konkretny charakter, a mianowicie "twarz Buddy serce zaś skorpiona"...

Ten film, niestety, nie kończy się dobrze...Nasza bohaterka zostaje wciągnięta w walkę, z której nie wyjdzie obronną ręką. Walka ta każe jej ujawnić jej złe, brutalne nawet instynkty. Ponadto, zostaje przez jedną z żon wmanewrowana w sytuację, w której poniekąd powoduje, iż kolejna z żon zostaje brutalnie ukarana.

Nie dziwi nas więc zakończenie filmu, w którym dowiadujemy się, że dziewczyna oszalała...

Ten film jest wspaniały. Pod przykryciem barwnej kultury wschodu widzimy odwieczną walkę ...walkę, w którą niejeden raz jesteśmy wciągnięci sami.

Polecam, polecam zawsze!!

21:53, chiara76
Link Komentarze (7) »
niedziela, 09 kwietnia 2006

Mieliśmy dziś zamiar pójść na spacer, ale , niestety, rozpadało się...przeszkodziło więc w spacerze. Poszliśmy więc do galerii i tam wpadłam na chwilkę do fryzjera. Moja pani Kasia niestety już nie pracuje w tym salonie;( Trudno się mówi. Udało mi się jednak podciąć końcówki , więc jestem zadowolona. Ostatnio już coraz częściej chodziła za mną myśl, że te moje końcówki trzeba by podciąć. Tak więc włosy wyraźnie wyglądają na zdrowsze , z czego się cieszę, a i ja lepiej się z taką długością czuję.

Po powrocie siadłam do komputera i odpisałam na parę zaległych emaili.

A teraz oglądam "Taniec z Gwiazdami".

21:10, chiara76
Link Komentarze (21) »

No, niestety, nie zawsze. Pamiętacie, jak narzekałam na reklamę karty kredytowej i wielkiego zachwytu, że niby to udało się powalić na ziemię byłego efektem, jaki się wywołało ? (Błeeee...)

Obecnie reklama, która mnie irytuje, to reklama, a co , nie zrobię im reklamy:) marki francuskiego samochodu.

Najpierw w teście zderzeniowym widzimy wielką, grubą kiełbasę (ach, jakaż subtelna aluzja do niemieckich aut;) , buuum, kiełbaska rozwala się oczywiście w drobny mak! Następnie do testu zderzeniowego podchodzi Maki i oto znowuż ten japonski przysmak zapewne w intencji autorów reklamy symbolizujący auta japońskie, rozwala się na kawałki. Ale kiedy ze ścianą zderza się bagietka oto okazuje się, że owszem zgniata się, ale jej miękkość pwooduje, iż odbija się bez problemu , oczywiście nie uszkodzona. W odbiorcy reklamy zapewne ma to wywołać wrażenie, iż tylko francuskie auta są super i bezpieczne, hmmmm....we mnie nie wywołuje. Wywołuje natomiast coś takiego....

FUUUUJJJJJJ!!!!!!! FUUUUJJJJJ za stereotypy i miałkość przekazu....

Brakuje mi jeszcze rozwalającego się makaronu (Włosi też produkują auta) albo wielkiego hotdoga lub może nawet wyspiarskiego puddingu.

A podobno ostatnio Chińczycy wysyłają do Europy auta , to może i miseczki ryżu.

Coś czuję, że następnym razem powinnam napisać coś o reklamie, która mi się podoba.

Ostatnio, to są niezmiennie reklamy , w których występuje Kabaret Mumio;)

20:58, chiara76
Link Komentarze (4) »

Nic na to nie poradzę, że lubię jej thrillery. Piszę "nic na to nie poradzę", bo wiem, że chyba raczej jest krytykowana. A ja lubię jej książki. Chociaż są ciężkie. Lubię agentkę O'Dell i jej skomplikowane życie.

Tak też było z jej najnowszą na naszym rynku książką "Zło Konieczne". Tym razem Maggie O'Dell musi rozwiązać sprawę seryjnego mordercy księży, ale nie tylko. Pojawia się też postać upiór z przeszłości, a mianowicie ksiądz, o którym Maggie wie, że zabijał chłopców, po czym uciekł do Ameryki Południowej i tam kontynuował swe zbrodnie. Teraz wraca, aby paradoksalnie, pomóc jej w śledztwie, jednak...nie za darmo.

Poza tym, być może Maggie w następnych książkach wreszcie poukłada swoje sprawy osobiste.

Dla lubiących thrillery-polecam!

12:00, chiara76
Link Komentarze (12) »
sobota, 08 kwietnia 2006
Posiałam dziś nasiona rzeżuchy. Eksperyment o tyle, że nasionka przeleżały się dość długo. Zobaczymy, czy się powiedzie. Dam znać.
23:42, chiara76
Link Komentarze (8) »

aż żal, że nie zagrałam dziś w LOTTO, bo chyba bym trafiła szóstkę. Mam dziś dobry dzień. Nie zapowiadał się. Owszem, była to całkiem miła słoneczna sobota, ale podczas sprzątania nie odczuwałam nadciągającego farta.

Nie, nie myłam okien. Nie rzucam się w wir niesamowitych porządków. Okna umyję, kiedy uznam , że jest taka potrzeba, a niekoniecznie z powodu nadchodzących Świąt. Ale do rzeczy. No więc sobota toczyła się zwykłym trybem. Po południu poszliśmy na miły spacer, nabyliśmy palemkę na jutro, a wieczorem wstąpiliśmy na sushi. Nie ukrywam, że mamy taką swoją ulubioną restaurację, w której jemy sushi często. Właściciel też to zauważył, bo dziś , po gratisowym deserze nam zafundowanym , dostaliśmy kartę stałego klienta, upoważniającą do 10% zniżki. Bardzo się ucieszyliśmy i zrobiło nam się miło;)

Potem wstąpilismy do Galerii, gdzie zrealizowałam mój mailing w Yves Rocher. Potem wizyta w Empiku. Nabyliśmy parę pism, książkę i kiedy już zapłaciliśmy i kierowaliśmy się do wyjścia mój wzrok przykuł jakiś film na dvd leżący w stercie innych..."A co to za chińszczyzna?" spytałam się P. Spojrzeliśmy na tytuł i...zamarliśmy. Na stercie , beztrosko, uśmiechając się kolorową okładką , leżał sobie film, film, którego poszukiwałam od ponad 6 lat. Mój UKOCHANY i ULUBIONY film "Zawieście Czerwone Latarnie"...widziałam go wcześniej w TV i bezskutecznie poszukiwałam na DVD. Miałam jakąś mocno zjechaną kopię na video, której już nie oglądałam, bo już kolory nawet znikły, a on sam zaczął przypominać film z początku 20 stego wieku, bo za każdym razem było coraz gorzej i bałam się,że film całkiem zniknie...

Oj, ale się ucieszyłam;) Miałam dziś naprawdę dobry dzień!

22:29, chiara76
Link Komentarze (5) »
| < Maj 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
O autorze
Zakładki:
Moja Strona na
email
Czytam
Czytam blogi książkowe
Ulubione filmy
Ulubione wydawnictwa
Warte odwiedzenia
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...