Subiektywne myśli o świecie i mojej największej pasji czyli książkach. Publikacja materiałów z tego blogu jedynie za moją zgodą.
środa, 15 marca 2006

Czy ktoś z Was wyhodował sobie słoneczniki z nasion? Nasze ulubione biuro podróży miało taki zabawny pomysł i wysłało nam nasiona do hodowli;) Można potem zrobić im fotki i wziąć udział w konkursie zdjęciowym na najpiękniejsze słoneczniki.

Ciekawe, czy są trudne w hodowli?

Ja na razie przypomniałam sobie o moich kwiatkach z puszki. Trzeba by je wysiać.

A słoneczniki, napisali tam, najlepiej wysiewać na przełomie kwietnia i maja ale że mamy w planach wyjazd, więc pewnie wysieję je dopiero po powrocie.

Lubię kwiaty;)

18:22, chiara76
Link Komentarze (9) »

Wczoraj skończyłam "Krętkę Bladą" Chmielewskiej. W sumie, stwierdziłam, że chyba zbyt po macoszemu ją wczoraj potraktowałam. Powiedzmy, że nie było aż tak źle, jak na początku mi się wydało. Owszem, nie jest to stara, dawna Chmielewska, ale jednak nie było najgorzej.

Za to teraz zaczęłam najnowszą książkę Amelie Nothomb, "Kwas Siarkowy" opowiadającą o makabrycznym pomyśle jednej ze stacji telewizyjnych, a mianowicie , stworzeniu reality show o konwencji obozu koncentracyjnego, do którego zapędzani zostali złapani na ulicy ludzie, a widzowie oglądają ich życie, w którym nie ma miejsca na godność.

Nie ma co ukrywać, że pomysł niezwykły, ot, pokazanie ludziom tego, że reality show zataczają coraz bardziej absurdalne kręgi szukając coraz bardziej śmiałych tematów, coraz bardziej wyzywających uczestników i usiłujących wzbudzić w widzach jak najwięcej emocji. Można oczywiście na nie psioczyć, ale przecież te reailty show są właśnie dlatego, że ktoś je ogląda.

I oto, ktoś jest chętny do oglądania obozu koncentracyjnego, z jego brutalną rzeczywistością, z walką o życie każdego dnia, z kapo i więźniami.

Książkę dopiero zaczęłam, więcej napiszę po lekturze.

12:51, chiara76
Link Komentarze (5) »
wtorek, 14 marca 2006

Wpis Provence w wątku o książkach przypomniał mi coś. Otóż, pamiętam, jak bardzo przeżyłam swoją pierwszą podróż na Kretę. To była dla nas obojga w ogóle pierwsza podróż do Grecji, myślę, że od tamtej pory mogę datować swą wielką i niezłomną miłość do Krety właśnie, gdzie narodziła się przecież kultura europejska.

Otóż, tam przeżyłam własne, prywatne, oświecenie, coś w rodzaju iluminacji, która na mnie spłynęła...a miało to miejsce nie w osławionym Knossos, a podczas innej wyprawy do Pałacu a raczej jego ruin, pozostałości pałacu, w Malii.

Stałam tam pośród tych ruin, które na szczęście nie zostały "zmasakrowane", jak te w Knossos, gdzie Evans puścił wodze chyba zbyt wybujałej wyobraźni.

Stałam więc pośród tych ruin, było bardzo mało ludzi, raptem parę osób, zwwiedzało sobie owe ruiny w znacznym od nas oddaleniu, na głowę lał mi się południowy słoneczny żar, cykady cykały, jak oszalałe, a ja wodziłam palcem po znaku , po wyrytym na kamieniu znaku topora...I tam właśnie zrozumiałam jedno. Jestem Europejką. Jestem nią na wskroś. Nie byłabym w stanie zagnieździć się w kraju innego kręgu kulturowego, niż europejski. To nie ksenofobizm, nie, to po prostu bardzo silne poczucie współnależności do tego kręgu kulturowego, którego początki dotykałam sama tam, w ruinach pałacu w Malii...

Tak to nagle wtedy mi spłynęło do głowy, takie moje myśli. Podniosłam głowę, a dookoła nic się nie zmieniło. Inni turyści dalej rozprawiali ten spory kawałek od nas, dalej na głowę z nieba lał się żar, dalej cykady cykały jak oszalałe. A ja już nigdy nie byłam taka, jak wcześniej.

14:55, chiara76
Link Komentarze (5) »

Po książce Caroline Graham przeczytałam "Podtrzymywanie Światła" Jeanette Winterson. I znowuż czegoś mi w niej zabrakło...jakby pomysł był, a po drodze trochę się rozmył autorce.

Za to teraz czytam "Krętkę Bladą" Chmielewskiej. No, niestety, od peenego czasu jej książki czytuję jedynie z sentymentu. Ta jeszcze da się w ogóle kartkować, bo "Bułgarskiego Bloczka" w ogóle nie zmogłam. Jakby leciała na akord. Szkoda. No, ale zawsze pozostają jej wcześniejsze książki, przy których zrywam boki , czy które po prostu lubię i znam niemal na pamięć, jak "Lesio", "Wszyscy Jesteśmy Podejrzani", "Wszystko Czerwone", "Boczne Drogi", cykl o Okrętce i Teresce, czy Janeczce i Pawełku.

10:19, chiara76
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 13 marca 2006

minął...był dość nerwowy, a może raczej pełen rozmów na temat ostatnio ważny...wszystko to ostatnio mnie dobija...zastanawiam się, czy naprawdę nie może być tak, że choć przez chwilkę wszystkie sprawy w miarę się układają? Najwyraźniej nie może...

Cóż, dobrze, że P. już podchodzi do tego stoicko. Wiadomo, najpierw się wkurzył, ale teraz stwierdził, że cóż, zmiany też są potrzebne.

Zobaczymy, jak to wszystko się ułoży...

13:47, chiara76
Link Komentarze (12) »
sobota, 11 marca 2006

To tak "parafrazując" Osiołka w Shreku;)
Refleksja po wczoraj. Mam własne zdanie, co się zdaje się wielu osobom nie zawsze podoba. I co najlepsze, wyrażam je. Wiem, że jest i będzie mi przez to trudniej w życiu, ale szczerze mówiąc, niewiele mnie to obchodzi. Taka jestem, nie zmienię się i już. Już za późno, już za stara jestem na zmienianie charakteru. Na szczęście, są osoby, które to właśnie we mnie cenią...i dobrze, że takie też są.

Nawiasem mówiąc, jak się coś na jednym gruncie poprawia, to na innym się pieprzy, jak to stwierdziła w przybliżeniu Brygida Jonesowa w filmie...U P. zawirowania w pracy. Chłop mi się bardzo stresuje...nie wiadomo, co z tego wszystkiego będzie. A cała sprawa dzieje się już dawno, z tym, że wczoraj wylazły na wierzch pewne jej aspekty, te mniej ciekawe.

I szczerze mówiąc, to jest to, czym się teraz naprawdę przejmuję...

10:57, chiara76
Link Komentarze (10) »
piątek, 10 marca 2006

i nie jestem podła, żebym tylko dla siebie trzymała;)

W zatłoczonym autobusie stoi lekko zawiany facet,
który co pewien czas mówi głośno: " O ku..a"
Pasażerowie zwracaja mu uwagę, ale on nie reaguje
tylko powtarza swoje.
W końcu kierowca zatrzymuje autobus, podchodzi do
faceta i grozi, ze jeśli nie przestanie to zawiezie go na
policję. Na to facet nachyla się, mówi kierowcy kilka
słów do ucha.
Kierowca pobladł gwałtownie i mówi:" O ku..a! Ja państwa
przepraszam, ale żona tego pana urodziła wczoraj bliźniaki i
dała im na imię Lech i Jarosław.
" O ku..a!" - zgodnie chórem odpowiedzieli pasażerowie.

14:24, chiara76
Link Komentarze (3) »

cóż, nie mogę powiedzieć, że książki Caroline Graham zachwycają mnie, jak Agatha na przykład. Żeby być szczerym, owszem, są dobre, ale dla mnie, tylko dobre. Po pierwsze, potwornie denerwuje mnie Troy i to tak bardzo, że cieszę się, że nie muszę takiego kogoś spotykać w realu , a raczej, że jeśli spotykam, omijam szerokim łukiem. Ja wiem, wiem, że to pewnie oznacza, że autorce udało się stworzyć wiarygodną postać , poruszającą jakieś tam moje emocje i to już jest na plus. Być może. Niemniej jednak w książkach Graham irytuje mnie fakt, że wszyscy tam zdają się być z lekka patologiczni. Ja wiem, że każdy z nas ma swoje zmartwienia, jakieś ukryte problemy itd, ale w jej książkach jest to tak wyeksponowane, że obraz świata tam obecny mnie osobiście zniechęca. Właściwie nie ma tam osób bez jakichś mniej lub bardziej widocznych problemów , czy zmartwień. Rozumiem, że może autorce jest to potrzebne do stworzenia tła do kryminału, ale może właśnie ciekawiej byłoby, gdyby wśród tych problemów czasem komuś coś się udawało? a mimo to był sprawcą mordu na przykład? Hmm...

A może jakoś się czepiam? Kazisi, błagam, nie obrażaj się za ten wpis, ja z tych, co w sercu, to na języku;) Ale mam nadzieję, że nie ucierpi na tym nasza znajomość;))

10:49, chiara76
Link Komentarze (9) »

Wybraliśmy się po długiej przerwie. Nasze forum o Kabatach, czyli części Ursynowa, w której mieszkamy (wyjaśniam niezorientowanym w dokładnej topografii W-wy), organizuje co miesiąc spotkania. Dobrą duszą jest chłopak o nicku Rubeus, który całe to towarzystwo ściąga, organizuje i zagania;) A na serio, fajnie jest, że wśród tych lokalnych for , które są na gazecie, zauwazam, że nasze naprawdę regularnie się spotyka. Owszem, widzę, że stały "trzon" jest ten sam, ale dochodzą nowe osoby. Niektóre z nich zostają na stałe, inne już nie wracają, jak to w życiu. My na pierwsze takie spotkanie poszliśmy w grudniu 2004 i tak częściej lub rzadziej, ale jednak zaglądamy. Ostatnio jednak mieliśmy przerwę, długą i już wczoraj bardzo chcieliśmy się wybrać. Dobrze zrobiliśmy, bo poznaliśmy dwie nowe, bardzo sympatyczne dziewczyny.

No i w ogóle, dobrze jest chociaż trochę poznać sąsiadów, tym bardziej, że ja osobiście nie umiem się tu "zagnieździć"...Może ja akurat na to więcej czasu potrzebuję?

Zasiedzieliśmy się, ale co tam, stwierdziliśmy, że warto się nie wyspać, a spotkanie było bardzo udane;) No i te nicki z forum są coraz mniej "tajemnicze", bo za nimi stoją konkretne twarze i osoby.

10:35, chiara76
Link Komentarze (2) »
czwartek, 09 marca 2006

Refleksyjnie...Mama wczoraj wróciła z sanatorium. Już się za nią bardzo stęskniłam. Niestety, powrót miał i niemiły akcent, a mianowicie ktoś ze współpasażerów "Polskiego Expressu" ukradł Mamie telefon. Pamiętam naszą podróż do Turcji, w której nie ma zwyczaju kraść, a to dlatego, że jeszcze do niedawna , złodzieje mieli tam obcinane ręce, a w więzieniu traktowani byli tak, jak u nas ci, którzy krzywdzą dzieci.

Miałam okazję dodzwonić się do złodzieja i powiedziałam mu parę "ciepłych słów". Chociaż tyle mogłam zrobić...ale, że jest gnidą, to fakt.

Tak więc , na razie został zablokowany numer, a będziemy działać, aby zablokować telefon.

Z weselszych chwil, wczoraj zadzwoniła M. z Australii, na kartę, pogadałyśmy. Fajnie ją było usłyszeć.

16:14, chiara76
Link Komentarze (3) »
| < Maj 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
O autorze
Zakładki:
Moja Strona na
email
Czytam
Czytam blogi książkowe
Ulubione filmy
Ulubione wydawnictwa
Warte odwiedzenia
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...