Subiektywne myśli o świecie i mojej największej pasji czyli książkach. Publikacja materiałów z tego blogu jedynie za moją zgodą.
wtorek, 13 czerwca 2017

Wydana w Wydawnictwie Zielona Sowa. Warszawa (2017).

To wygrana w konkursie na Fb, którą wygrałam w sumie dla Jasia ale...jak na razie lekturę miałam ja. Bo książka ta oznaczona jest na okładce jako dedykowana dla dzieci powyżej dziewiątego roku życia. Myślę, że wszystko zależy od dziecka, rodzic najlepiej zna dojrzałość własnej latorośli i być może ośmiolatkowi już bym ją spokojnie przeczytała ale dla Jasia jest ona chyba jeszcze nieco "na wyrost".
A muszę powiedzieć, że jest to jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam a na pewno trafi do rocznego podsumowania moich książek jako jedna z najlepszych książek roku 2017.

Na okładce przed tytułem mamy taki "przedtytuł" "Niezwykłe przygody Tekli, która obraziła się na...UŚMIECH". 

Tekla chodzi do szkoły, raczej do wcześniejszych klas szkoły podstawowej i jest wychowywana tylko przez tatę. Rok temu jakiś pirat drogowy zabił jej mamę gdy ta przechodziła przez przejście dla pieszych :( Od tej pory Tekla i jej tata są w żałobie i w smutku. O ile ojciec dziewczynki stara się mocno jakoś sobie dawać radę, sięga po pomoc psychologa i ogólnie usiłuje "jakoś sobie radzić" (okropne określenie nadużywane przez tych, którzy o żałobie niewiele wiedzą) to Tekla niestety, kompletnie dała się porwać uczuciowi smutku. 
Smutek zawładnął dziewczynką i pomimo, że prowadzi życie podobne jak wcześniej to nie ma w nim zarówno ukochanej Mamy jak i ...uśmiechu. 

Nie znałam pana Cezarego Harasimowicza od strony książkowej i muszę powiedzieć, że ta nieco przypadkowa wygrana pokazała mi jak niesamowicie pięknie i wrażliwie można napisać książkę dla młodszych dzieci , która nie dość , że może być przeczytana dziecku po stracie, w żałobie, jak również temu, które straty nie doznało ale aby pokazać mu, że właśnie smutne sprawy dzieją się również rówieśnikom dzieci, innym dzieciom. 

Autor niesamowicie delikatnie i subtelnie opisuje stany Tekli. Nie ma tu scen rozdzierających serce niepotrzebnym dramatyzmem a jest właśnie taki delikatny i subtelny obraz dziewczynki, która nie radzi sobie w sytuacji, w której została postawiona przez los.
Szczegóły opisu Mamy i relacji matki i córki są tak prawdziwe (tak właśnie sądzę, że nieżyjącą osobę wspomina dziecko, na takie właśnie szczegóły zwraca uwagę), że nie potrzeba żadnego melodramatyzowania. Jest konkret ale taki chwytający za serce, że aż łzy pojawiały mi się podczas lektury. I to nie był jeden raz kiedy owe łzy spłynęły mi po policzkach.

Książka "Uśmiech" to nie tylko opowieść o dziewczynce w żałobie i smutku. To też bardzo fajnie napisana książka z akcją odrobinę sensacyjną na temat tego, jak walczyć i jak się nie poddać w takiej sytuacji. Z książki wynosi się wiele wniosków i prawd, nie są one jednak natrętnie i łopatologicznie wtłaczane a "przemycone" gdzieś po prostu ale w taki sposób aby o nich sobie przypomnieć. Bo przecież tak często zapominamy, że w sytuacjach ekstremalnych, to tak naprawdę obecność i wsparcie drugiego człowieka to jest to, co pomaga najbardziej. 
Ale że obecność kogoś drugiego nie jest ważna jedynie w tych smutnych chwilach. Że fajnie jest właśnie porozmawiać z kimś po wstaniu z łóżka i podczas śniadania. Omówić menu na obiad. Pośmiać się wspólnie z czyjegoś żartu. Zrobić razem zakupy czy zaplanować wspólne wakacje. 

Tekla też komuś pomoże a i ktoś pomoże Tekli. Tak to właśnie działa. Człowiek, cokolwiek by nie mówić, potrzebuje drugiego człowieka. 

Co mnie cieszy to to, że jest najprawdziwsze szczęśliwe zakończenie (na tyle na ile może być w takiej a nie innej sytuacji).

Z prawdziwą przyjemnością anonsuję moją ocenę , a jest nią 6.5 / 6 :)

Wydana w Wydawnictwie Szara Godzina. Katowice (2017). 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki i Wydawnictwa.

Jest to wznowienie debiutanckiego zbioru autorki wydanego w 2014 roku.

Dlaczego lubicie do mnie zaglądać gdy piszę o książkach? (Ciekawe, w sumie). Może dlatego, że nie posłodzę jeśli się nie da albo że napiszę wprost jak coś mi się nie spodoba, rozdrażni? No nie wiem w sumie czy są to takie powody ale mam nadzieję, że ci, którzy czytają moje słowa na temat książek wiedzą, że są one prawdziwe (i co podkreślam zawsze, subiektywne).  Nie umiem kadzić, jeśli ktoś tego oczekuje, to niestety, nie u mnie.

Ten wstęp prowadzi do tego, że chcę wyjaśnić ,że ten zbiór opowiadań, który właśnie czytałam , spodobałby mi się o wiele bardziej i ocenę dałabym mu z pewnością wyższą gdyby nie...jedno zawarte w nim opowiadanie. Niestety, to jedno opowiadanie zaważyło na moim odbiorze zbioru. Szkoda. Mowa o opowiadaniu pod tytułem "Niespodzianka". Jest to (według mnie, przypominam i naprawdę nie trzeba się ze mną zgadzać) opowiadanie kompletnie w tym zbiorze niepotrzebne, nie mam nijak pojęcia w sumie dlaczego się znalazło. Jest smutne i z niepotrzebną pointą (krzywda zwierzęcia). Nie , nie nie. Mówię mu wielkie, zdecydowane "nie!". I żal mi, że niestety ale jego obecność w tym zbiorze zaważyło na mojej całej opinii. 
A reszta opowiadań (ogólnie jest ich osiemnaście) całkiem mi się podobała. Jedne bardziej , inne mniej ale z przewagą na bardziej, zwłaszcza te około literackie. Widać, że autorka ma tę samą pasję co ja czyli książki i literaturę i widzę też,że mamy podobne spojrzenie na niektóre sprawy (opowiadanie "Sodówka").

Opowiadania są krótkie ale treściwe. Jak już wspomniałam, mnie samej najbardziej podobały się te świadczące o pasji miłości do książek i literatury i zmagań twórczych jednostki, która chciałaby (napisać książkę i odnieść sukces) ale boi się. Czasem jest to napisane bardziej na wesoło, czasem mniej, czasem prześmiewczo, czasem po prostu konkretnie. Tak czy inaczej, te opowiadania sprawiły mi najwięcej radości. Są to więc "Spotkanie", "Polubić czytanie" (jakby mnie naszło na zmuszanie Syna do czytania to koniecznie do niego powrócę, żeby sobie przypomnieć dlaczego to może być niekoniecznie najlepsza droga :P ) , "Sponiewierane życie", "Głód", "Sodówka", "Larwa".
W "Sodówce" zabawnie przedstawiono to jak niektórym literatom potrafi uderzyć powiedzonkowa woda sodowa do głowy po tym jak osiągną jakiś sukces. "Sponiewierane życie" i "Spotkanie" zawiera zabawne odniesienia do literatury światowej. 
W "Polubić czytanie" widzimy nieco nadgorliwego tatusia (w sumie to go rozumiem, też chciałabym aby mój Syn czytał skoro ja tak kocham książki), który swoją nadgorliwością powoduje nieco inne niż sądził efekty dotyczące czytania jego syna. 

Niby zbiór opatrzony jest podtytułem "Opowiadania i humoreski" ale właśnie wśród tych humoresek trafiły się też teksty bardzo wzruszające, mądre, takie niewesołe ale zdecydowanie prawdziwe jak "Nie w swoim mieszkaniu", "Starość", "Mój różowy pokój", "Kula u nogi". Te ostatnie, nie humoreski właśnie , stanowią zbiór opisu kilku sytuacji, zdarzeń a jednocześnie pokazuje jak bacznie obserwuje rzeczywistość Anna Sakowicz. Niektóre z nich ("Nie w swoim mieszkaniu" ) aż ściskają za serce i powodują napływ łez pod powiekami. To opowiadanie o tym jak czują się osoby, które z tych czy innych powodów tracą pamięć. "Starość" to opisana w niewielkiej treści specyficzna rozmowa. "Mój różowy pokój" to niespełnione marzenie małej dziewczynki żyjącej w PRL-u i próba ratowania samopoczucia dziecka przez jej mamę. 

W humoreskach autorce udaje się niby to śmieszkami i wesołością ale przemycić nie tylko to, co śmieszy ale i jest ważne i powinno stanowić priorytet. 

Znów to napiszę, nie umiem ocenić zbioru bez tego niesmaku po opowiadaniu "Niespodzianka". Tak mnie ono uwiera i takie niezbyt pasujące do reszty mi się wydało. Być może go nie zrozumiałam i może nie umiem zachować obiektywizmu w odniesieniu do tego, co jest w nim opisane, trudno, nie potrafię. 
Moja ocena to 4.5 / 6.

| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
O autorze
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...