Subiektywne myśli o świecie i mojej największej pasji czyli książkach. Publikacja materiałów z tego blogu jedynie za moją zgodą.
poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Wydana w Wydawnictwie Pascal. Bielsko-Biała (2014). Ebook.

Przełożył Marcin Wróbel.
Tytuł oryginalny Snow Child.

Z tłumaczeniami jest tak. Można to robić kiepsko, dobrze i świetnie. Marcin Wróbel jest jednym z tych tłumaczy, co do których mam pewność, że gdy sięgam po książkę w Jego tłumaczeniu wiem, że otrzymam tłumaczenie rewelacyjne i mogę po prostu spokojnie oddać się lekturze. Wiem, że są osoby, które pracę tłumacza spychają na plan dalszy, ja uważam, że tłumacz jest wręcz równorzędnym twórcą książki. A ta, o której dziś piszę, jest jedną z najlepszych jakie czytałam i dlatego też cieszę się, że dodatkowo jest wsparta świetnym tłumaczeniem. No, to tyle tytułem wstępu. 

"Dziecko śniegu" na czytniku miałam od dawna. Ale trochę obawiałam się tej książki. I dopiero rewelacyjna opinia w jednej z książkowych grup spowodowała, że postanowiłam jednak po nią sięgnąć. I? Nie zawiodłam się. 
Ostatni taki zachwyt nad prozą , nad beletrystyką odczułam podczas czytania "Tysiąca jesieni Jacoba de Zoeta" Davida Mitchella. Było to dawno ale z literaturą wysokich lotów tak właśnie jest. Nie trafia się co chwila. Możesz czytać książki dobre, bardzo dobre ale takie, które rzucają na kolana trafiają się nam naprawdę rzadko. 

Mabel i Jacka poznajemy w specyficznym momencie życia. Jest to początek ich życia po przenosinach na Alaskę. Z tego co potem doczytałam, jest to rok 1918 ale tak naprawdę to jak stwierdziliśmy w rozmowie z tłumaczem, a raczej On stwierdził to książka, która może dziać się w każdym czasie i szczerze mówiąc tak właśnie jest. A więc ta para około pięćdziesiątki mieszka w chacie na Alasce i próbuje właśnie przetrwać w niej zimę. Nie jest lekko. Przyroda Alaski, ta, która z perspektywy dali wydawała się obietnicą wspaniałości i dobra, które pozwoli rozprawić się z przeszłością , na miejscu okazuje się być przeciwnikiem, z którym się zmagają. To co miało stać się początkiem oddechu od tego co wydarzyło się w życiu tej pary staje się poligonem walki o przetrwanie. Na szczęście Mabel i Jack poznają fantastycznych sąsiadów, z którymi zaprzyjaźniają się. To taka surowa przyjaźń uwarunkowana świadomością, że każdy z nas może znaleźć się w potrzebie i wzajemna pomoc jest oczywistością. Nikt tu nie siedzi godzinami i nie zapewnia się o wzajemnym szacunku ale jest serdecznie, gościnnie, pomocnie właśnie. 

"Dziecko śniegu" zainspirowane zostało rosyjską bajką o Śnieżnej Dziewczynce. W tej bajce para starszych ludzi wiedzie spokojne życie ale do szczęścia brak im dziecka. Pewnego dnia budują ze śniegu postać dziecka i następnego dnia w ich domu pojawia się dziewczynka. 

Podobnie dzieje się w życiu Mabel i Jacka. Alaska pojawiła się w ich życiu jako możliwość oddalenia się od dawnego życia. W którym zmarło ich jedyne dziecko. Mabel jest pewna, że była to córka , Jack nie pozwolił jej zobaczyć martwego dziecka, które przyszło na świat już nieżywe. 

Jak więc pisałam, rozpoczynają swoje życie na Alasce. Oto pewnego dnia spada pierwszy śnieg. To wydarzenie jest tak piękne, że Mabel i Jack pozwalają sobie na krótki moment beztroski, zaczynają bawić się śnieżkami a w końcu wpadają na pomysł budowy bałwanka. Udaje im się ulepić piękną dziewczyneczkę, którą przyozdabiają szalikiem i rękawiczkami.

Następnego dnia odkrywają, że bałwanek-dziewczynka zniknął a w ich życiu pojawia się po raz pierwszy malutka dziewczynka, błękitnooka i złotowłosa ... Faina czyli Łuna.

Autorka "Dziecka śniegu" to młoda osoba, której udało się napisać książkę niesamowitą. Uniwersalną opowieść o życiu. Ze wszystkimi jego aspektami i barwami. Tą dobrą i tą złą. Tą słodką i tą gorzką. To przejmujące spektrum żałoby, której nie daje się zasypać "złotymi radami" tych, którzy przez coś nie przeszli. To żal za czymś, czego się pragnęło i o czym się wie, że nigdy nie stanie się naszym udziałem. Zazdroszczę tej książki autorce bo wiem, że to oznacza właśnie niezwykły talent umieć opisać takie spektrum uczuć, emocji w jednej książce i nie stworzyć wrażenia nagromadzenia. Przejmujący to opis żalu za czymś, co odeszło , pochowanie własnych marzeń i oczekiwań od życia. Naszych wyobrażeń na temat tego jakie miało ono być. 

Uczucia i przejścia bohaterów wspaniale uzupełniają spektakularne opisy niezwykłej przyrody Alaski a wręcz owe stany ducha bohaterów odzwierciedlają.  Eowyn Ivey sama mieszka na Alasce i zdecydowanie widać, że wie o czym pisze.

Kilka wypisanych przeze mnie cytatów :

"(...)Z racji swego wieku wiem,że życie jest o wiele piękniejsze i bardziej przerażające, niż byliśmy w stanie w to uwierzyć w dzieciństwie (...). "

"(...) Ktokolwiek mówi, że życie jest czymś innym niż tajemnicą, okłamuje samego siebie".

"(...) Przed cierpieniem, śmiercią i stratą nie można uciec". 

Jak wspomniałam, "Dziecko śniegu" to książka, która swoją uniwersalnością i wspaniałym stylem pozwoliła mi na przypomnienie sobie dlaczego właściwie kocham czytanie książek. Za możliwość stworzenia w nich światów i historii pozwalających na utożsamienie się bądź pojęcie tego co wydarza się w życiu nawet tego nie przeżywając. 

Książka, która zdecydowanie będzie jedną z najlepszych czytanych przeze mnie książek nie tylko w roku 2017 ale w ogóle. Polecam i daję ocenę 6.5 / 6.

| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
O autorze
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...