Subiektywne myśli o świecie i mojej największej pasji czyli książkach. Publikacja materiałów z tego blogu jedynie za moją zgodą.
sobota, 16 grudnia 2017

Wydana w Wydawnictwie Prószyński i S-ka.  Warszawa (2018).Ebook.

Przełożyła Xenia Wiśniewska.

Tytuł oryginalny What Was Mine.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa.

Książka, która nieoczekiwanie okazała się czymś zupełnie innym niż to, czego się spodziewałam gdy zdecydowałam się na jej lekturę. "Jesteś moja" to nie kryminał czy thriller jak początkowo sądziłam, że to może być a kawał dobrej prozy obyczajowej z mocną stroną psychologiczną. Dobrze skonstruowane postaci, bohaterowie jak najbardziej możliwi do zaistnienia. Wiarygodne okoliczności i tło wydarzeń. Sama treść, podejrzewam, że zainspirowana wiadomością ze stycznia gdy to poadano do informacji iż po osiemnastu latach poszukiwań odnaleziono porwaną jako noworodek a obecnie już kobietę. Dziewczyna nie wiedziała o tym, że jako dziecko została porwana i w chwili gdy aresztowano kobietę, która ją porwała a dla młodej dziewczyny jedyną mamę, jaką znała, stanęła murem za nią i w jej obronie.

Akcja książki "Jesteś moja" zaczyna się w chwili nieco przed opisanym jednym z największych koszmarów każdego rodzica a mianowicie - zniknięciem dziecka. Narrację poznajemy pierwszoosobowo z ust wielu osób. Najważniejszych Lucy, porywaczki, Marilyn, matki dziecka, opiekunki dziecka , pochodzącej z Chin Wendy, w końcu samej Natalie - Mii. 

Jest rok 1990, przed rozwojem telefonii komórkowej, przed prężnym działaniem Child Alert.  

Młoda mama, Marilyn, idzie do nowo otwartego sklepu Ikea. Ma ze sobą malutką Natalie, która ma cztery miesiące. Wszystko tak niewłaściwie się splata, że tak, matka robi błąd i zostawia małą na chwilę, w jej mniemaniu, a na dłuższy moment jednak, córeczkę samą. Kiedy wraca, dziecka już nie ma. 
Nie chcę sobie nawet wyobrażać jak czuje się osoba w takiej sytuacji. Wielu z nas mogło przeżyć nieprzyjemną namiastkę tego gdy dziecko zgubiło się w tłumie czy w sklepie. Wszystko jednak dobrze się kończyło bo na ogół rzecz dotyczyła dzieci już samodzielnie chodzących , które oddaliły się od rodziców czy opiekunów. Tu o samodzielności nie ma mowy, nie ma też wózka, w siedzeniu którego wpięta była Natalie więc od razu wiadomo, że dziecko z wózkiem ktoś zabrał. Ale kto, ochrona czy ktoś z klientów sklepu ?

Szybko dowiadujemy się i spoilera tu nie popełnię, że Natalie zostanie odnaleziona po wielu latach i dowie się o tym, co stało się dwadzieścia jeden lat wstecz więc dlatego piszę, że nie jest to ani kryminał anu thriller. 

To dobra książka, świetnie opisująca doznania, uczucia , wątpliwości bohaterów. Ich narracje przeplatają się ze sobą, poznajemy wydarzenia z punktu widzenia różnych osób zaplątanych z własnej woli bądź nie w tę dziwną sytuację. 

Mimo, że trudno jest polubić Lucy, która porywa Natalie a którą potem przechrzci na Mię (po hiszpańsku oznacza to "Moja"), możemy dzięki temu co czytamy, domyślać się co i jak wydarzyło się w tamtym czasie, że kobieta zdecydowała się na taki krok. Mimo, że okupiła to wiecznym strachem przed wydaniem jej sekretu. Była jednak dla Mii matką bardzo dobrą, zainwestowała w opiekunkę dla niej, mieszkanie w centrum Nowego Jorku, wykształcenie w najlepszych szkołach.

Mia już studiuje, kiedy w życiu jej matki (a przynajmniej tej, którą za matkę uważała) zdarza się epizod literacki , który jak mały kamyczek stanie się zaczątkiem lawiny wydarzeń prowadzących do rozwiązania sytuacji.

Ja sama książkę podzieliłabym na dwie części, narracje dotyczące czasów sprzed wyjaśnienia sytuacji sprzed dwudziestu jeden lat i po. 
Według mnie autorce udało się rewelacyjnie oddać zachowania, powody zachowań, myśli, decyzje i ich skutki wszystkich postaci. Nie oceniała , stała raczej z boku i pozwalała swoim postaciom na autonomię. Najnieszczęśliwszą z postaci jest oczywiście porwana Natalie -Mia. Której ktoś, jak początkowo mówi, odebrał życie. Na pewno, bez jej woli ani woli najbliższych, odebrano jej życie z tymi, którzy to życie jej dali. I nie jest żadnym wytłumaczeniem, że Lucy zapewniła Mii jak najlepsze warunki socjalne, materialne i uczucia matczyne. 

Świetna jest ta książka bo nie można się od niej oderwać. Czyta się a w głowie krąży mnóstwo myśli i refleksji. Jak daleko może posunąć się człowiek w realizacji swoich pragnień. Czy istnieje wytłumaczenie dla każdego czynu? Czy fakt, że Lucy nie skrzywdziła Mii jest zadośćuczynieniem dla rodziców porwanej ? Jak cienka jest granica, którą można przekroczyć i dokonać rzeczy nieodwracalnej? 

Chyba najbardziej zaskakujące ale wcale nie niemożliwe jest zakończenie książki. O którym jednak nie chcę już pisać aby nie zepsuć lektury.

Dawno już chyba tak mnie książka nie wciągnęła. I niby fikcja a po styczniowych informacjach wiem, że wcale niekoniecznie. Na plus to, o czym już pisałam, czyli wiarygodność postaci wykreowanych przez autorkę, mocne tło psychologiczne postaci. Wiarygodność decyzji przez nich podejmowanych i konsekwencje zachowań. Plus wielkie emocje, które towarzyszą lekturze bowiem od początku wiemy, że nie będzie to po prostu kolejny thriller ale sytuacja, która jak najbardziej może się wydarzyć.

Bardzo polecam. Na pewno jest to jedna z tych książek, które zostają w czytelniku na zawsze. Moja ocena to 6.5 / 6.

 

| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
O autorze
Zakładki:
Moja Strona na
email
Czytam
Czytam blogi książkowe
Ulubione filmy
Ulubione wydawnictwa
Warte odwiedzenia
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...