Subiektywne myśli o świecie i mojej największej pasji czyli książkach. Publikacja materiałów z tego blogu jedynie za moją zgodą.
wtorek, 17 października 2017

Wydana w Wydawnictwie Prószyński i S-ka. Warszawa (2015). Ebook.

Przełożyła Magdalena Moltzan-Małkowska. 
Tytuł oryginał Big Little Lies.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa. 

Kiedy już wszyscy znajomi dawno przeczytali tę książkę a część z nich nawet jest po obejrzeniu serialu na podstawie książki, za lekturę wzięłam się ja. 
Pierwsze podejście do niej miałam w roku, w którym była wydana ale wtedy nie "zaskoczyło". Znam powód, wtedy czytałam więcej autorek i autorów z Polski. Dobrze jednak, że po tym porzuceniu nie odpuściłam całkiem i do książki wróciłam. Bo inaczej ominęłaby mnie świetna lektura.

Australia. Przedmieścia Sydney. Trzy różne od siebie całkowicie kobiety, Jane, Madeline i Celeste. Ich dzieci i przedszkole. A potem szkoła. Ale najpierw przedszkole i dni otwarte. W czasie których będzie miał miejsce pewien incydent, który rzutować będzie aż do końca na akcję książki i opisywane w niej postaci.

Książka rozpoczyna się od razu porządnym wstrząsem, dowiadujemy się, że coś złego się zdarzyło. A konkretnie, czyjaś śmierć. 

A potem cofamy się pół roku i tak prowadzona jest narracja tej książki. To poznajemy fakty dziejące się w przeszłości (pół roku wstecz, cztery miesiące wstecz, trzy miesiące itd.) , to dowiadujemy się tego i owego z ust osób, z którymi ktoś przeprowadza wywiad współcześnie.
Kto? I w jakiej sprawie? Do tego powolutku dotrzemy wraz z przewracanymi stronami książki.

Tam gdzie jest dużo osób z dziećmi, może być nerwowo i prędzej czy później dojdzie do starć i napięć. Tam zaś, gdzie dodatkowo skrywane są tajemnice, wstydliwe sekrety, prędzej czy później musi coś się wydarzyć. Pewnie niekoniecznie aż taka tragedia jak w książce ale sytuacja aż prosi się o uporządkowanie.

Madeline to kobieta, która dopiero co skończyła czterdzieści lat. Jest przebojowa i wydaje się nie znać lęku, wstydu czy uczucia niepewności. Jej dzieci niewątpliwie wrodziły się w nią. Dwoje z trójki również pewnie w jej drugiego męża. Pierwszy mąż wraz z nową rodziną mieszka nieopodal i najmłodsza córka Madeline i Eda wraz z córeczką pierwszego męża kobiety staną się niebawem uczennicami tego samego przedszkola. Celeste to kobieta enigma. Jest piękna. Żyje z bogatym mężem i synami, bliźniakami, w pięknym , bajecznym domu nad Oceanem. Jest ofiarą przemocy domowej. Nie zdradzam tu tajemnicy, jako czytelnik dowiadujemy się o tym bardzo szybko. 

Podobnie jak trzecia z nowych przyjaciółek, najmłodsza, nieco ponad dwudziestoletnia Jane, która jest samotną mamą wychowującą pięcioletniego synka o imieniu Ziggy. To z tym chłopcem będzie związane wydarzenie, które wpłynie na resztę akcji książki. Jane również skrywa pewne tajemnice, co do których nie chce aby wyszły na światło dzienne. Jest nieśmiała, nieco zahukana, ogólnie mówiąc, pasuje do niej określenie "szara myszka". Dlaczego jednak ta młoda kobieta aż tak chce zniknąć i wtopić się w tło?

Madeline i Celeste znały się już wcześniej ale chętnie "przygarnęły" do siebie młodziutką Jane. 
Wziąwszy ją pod swoje skrzydła wprowidzały w świat przedszkola i tutejszych układów i układzików. 

To książka, w której najważniejsze są kobiety i ich sprawy. Ale to też książka o wspomnianej już przeze mnie przemocy domowej. Tej skrywanej, tej, do której z upływem lat ofiara tak przywyka, że z czasem wydaje jej się ta przemoc po prostu oryginalną częścią małżeństwa. I nie jest to żadna patologia, nie. Moriarty nie siliła się na tanie chwyty, które być może ułatwiłyby czytelnikowi przyjęcie obojętności Celeste czy może znalazło chociaż częściowe uzasadnienie dlaczego znalazła się w takiej sytuacji. Nie, nie. Moriarty kreuje swoją bohaterkę jako osobę mądrą i wykształconą. A mimo to na osobę, która nie była w stanie przewidzieć (bo i jak??) , że padnie ofiarą przemocy ze strony męża. Być może jakąś część za to, że tkwi w tym chorym układzie, ponosi fakt domu rodzinnego, w którym się wychowała. Jak wspomina w którymś momencie, jej ojciec ignorował jej matkę.

Jak potem zresztą wyjdzie na jaw, nie ona jedna ofiarą przemocy w tym czy innym jej wydaniu się stała. Bardzo to aktualny temat,  przemoc wobec kobiet, ten pomimo tylu apeli i nagłaśniania, jakby rodzaj przyzwolenia na ową przemoc. Tu dodatkowo wzmocniony obrazem samej kobiety, pięknej, ubranej jak z katalogu, wykształconej i do niedawna tak samodzielnej. 

Dodatkowym smaczkiem książki jest opisane w niej przedszkole i jego wewnętrzne układy, rozgrywki. Klany i antagonizmy. Czyta się to z prawdziwą przyjemnością. 

Moja ocena to 6 / 6. Tym, którzy nie czytali oczywiście polecam.

| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze
Zakładki:
Moja Strona na
email
Czytam
Czytam blogi książkowe
Ulubione filmy
Ulubione wydawnictwa
Warte odwiedzenia
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...