Subiektywne myśli o świecie i mojej największej pasji czyli książkach. Publikacja materiałów z tego blogu jedynie za moją zgodą.
środa, 05 lipca 2017

Wydana w Wydawnictwie Wielka Litera. Warszawa (2013). Ebook.

Dzisiaj nie będzie miło i sympatycznie bo dziś będę krytykować. Jeśli więc ktoś liczył na moje zachwyty to w tym przypadku ich się nie doczeka. Obiecałam sobie solennie robić jednak porządniejszy "wywiad" w przypadku nabywaniu książek w tak zwane "ciemno". Nie wystarczy, że zdanie jednej znajomej blogowiczki było pozytywne. Gdybym poszukała intensywniej przeczytałabym krytykę i w innych miejscach i zwyczajnie wiedziała, że nie jest to książka dla mnie. 

Jak wspomniałam, w lecie lubię sobie poczytać coś lżejszego, właśnie o innych miejscach, krajach, podróżach innych osób po nich albo o kimś kto osiadł w danym miejscu. I dlatego przy okazji faktu, że ukazała się trzecia część opowieści autorki tej serii nabyłam w jakiejś niższej cenie ebook części pierwszej. I to nie była najlepsza decyzja. Książkę, przyznam się, głównie przemordowałam. Przemęczyłam jak kto woli. I od razu uprzedzam ewentualne zarzuty (nie wyrażę się "ataki" bo przecież ludzie czytający książki są uprzejmi , mili i wyrażają się przynajmniej grzecznie jeśli nie uprzejmie :P ). Tak, mogłam ją odłożyć i narzekać bez skończenia. Ale. Ci, którzy mnie znają wiedzą jedno. Jeśli chcę na coś narzekać to uczciwie doczytuję książkę do końca czy oglądam film do końca. I nie dzieje się tak bynajmniej z powodu nadziei moich na jakąkolwiek poprawę w dalszej części, nie nie. Jeśli coś jest złe do połowy albo i dłużej nie zdarzy się cud, który to poprawi. Ale uważam, że uczciwością z mojej strony zwłaszcza jeśli zamierzam skrytykować coś jest przeczytanie tego w całości. 

Przejdę już do samej książki. Nie wiem co to miało być. Czy książka z nurtu "osiadłam w innym miejscu"? Czy raczej chick lit osadzona akurat w takich a nie innych okolicznościach i miejscu (zwłaszcza, że sama autorka spędziła dłuższy czas na Majorce więc zna realia). No więc zapewne jednak chick lit a moja wina jest taka, że dałam się omamić okładką i opisem na okładce i miałam nadzieję, że będę miała przyjemną i lekką opowieść o początkach życia samotnej matki na Majorce. A otrzymałam coś na kształt opisu życia Nowych Rosjan połączonego z Bridget Jones. Hm. No, niestety, nie moje klimaty. Miało być lekko, było jak dla mnie ciężko i niezbyt strawnie. Miałam nadzieję, że się chociaż pośmieję, pal sześć, że z niewybrednych dowcipów. Niestety, styl pisania, język (chwilami nawet wulgarny lub aż nadto kolokwialny) powodował, że nie zaśmiałam się ani razu , za to zżymałam aż nadto. 
Rozmawiałam wczoraj z zaprzyjaźnioną panią z księgarni, która stwierdziła, że bywały osoby, którym ta majorkańska historia przypadła do gustu. No i świetnie. 

Magda Blum trzydziestopięcioletnia kobieta po rozwodzie i po rozstaniu z niedoszłym drugim mężem samotnie wychowuje dziesięcioletniego syna Michała. Z przyczyn rozmaitych podejmuje decyzję o przeniesieniu się na Majorkę. Tam rozpoczyna nowe życie i trwoni topniejące oszczędności na kompulsywne nabywanie wciąż nowych par butów (serio, ten nałóg bohaterki zahaczał już o duży problem, pewnie znów miało być zabawnie ale nie było). Galeria postaci, które zna lub które dopiero pozna zapewne miała być barwna. No i owszem, charaktery są rozmaite ale najczęściej niezbyt przyjemne. Jedyne, co mnie bawiło to opis bogaczy zamieszkujących Majorkę i ich "perypetie pierwszego świata" ale i to jak mówię, kojarzyło mi się z parę razy czytanymi satyrami bądź nie na życie Nowych Rosjan. Tu "Nowi Rosjanie" byli po prostu zbieraniną bogaczy z Europy, którzy na Majorce z różnych powodów egzystują w taki czy inny sposób, często ukrywając się czy to przed ludźmi czy rozmaitymi instytucjami.

Sama Magda nie wzbudziła mojej sympatii, irytowała mnie ogromnie, podobnie jak jej przyjaciółeczki. Z jednej strony autorka starała się kreować swoją bohaterkę na oddaną mamunię ale z drugiej strony jakoś poza suchymi stwierdzeniami mamuni (narracja jest pierwszoosobowa) jak to tęskni za synem, nic specjalnego nie wyczytałam. Ot, zwykłe traktowanie dziecka, po prostu wychowanie, które się dziecku nieletniemu należy. Miłości matczynej tam jednak nie widziałam, na szczęście nie jest to też opis żadnej patologii. Ot pani woli snuć się na spacerach z przyjacielem i obgadywać wszystkich. Jak również bywać na party , korzystać z alkoholu i nie wzgardzać również innymi używkami.

Moja ocena to 2 / 6.

| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
O autorze
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...