Subiektywne myśli o świecie i mojej największej pasji czyli książkach. Publikacja materiałów z tego blogu jedynie za moją zgodą.
poniedziałek, 06 marca 2017

Wydana w Wydawnictwie Prószyński i S-ka. Warszawa (2017). Ebook.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa.

"Trąf, trąf, misia, bela...", kto z nas nie zna tej dziecięcej wyliczanki? Ręka w górę, kto ją recytował niejeden raz. 
Ta dziecięca wyliczanka jednak w rezultacie okaże się złowieszcza a nie radosna i kojarząca się z zabawą. A jeśli z zabawą to z zabawą, którą wymyśla jakiś naprawdę zły człowiek a może i zaburzony umysł jest w stanie na coś takiego wpaść.

Tytułem wyjaśnienia, nie czytałam poprzedniej książki Dagmary Andryki pod tytułem "Tysiąc". Nie wiem więc co dokładnie zdarzyło się w pewnym przedziwnym miasteczku, w którym przebywała w poprzedniej książce bohaterka, Marta Witecka, dziennikarka. Która to pojawia się i w "Trąf, trąf, misia, bela". Można czytać oczywiście tę książkę bez znajomości pierwszej, wspomnianej przeze mnie, ale na pewno dobrze byłoby wiedzieć, co tak naprawdę zdarzyło się w życiu bohaterki.

Marta Witecka na wieczorze autorskim związanym z promocją jej książki spotyka kobietę, która prosi ją o pomoc. Anna Kleynocka prosi Witecką o przeprowadzenie czegoś w rodzaju prywatnego śledztwa. Albowiem policja, która powinna się zająć dochodzeniem,nie widzi z wydarzeniach niczego co stanowiłoby podstawę do sądzenia, że mamy do czynienia z przestępstwem. Ot, dzieją się nieszczęśliwe wypadki. 
A rzecz dotyczy grupy przyjaciół. Grupa ta w lecie 1984 roku na obozie sportowym w Trzciance zawiązali coś na kształt tajnego stowarzyszenia. Nastolatki, daleko od domu, domy różne, najczęściej mocno problematyczne dzieciństwo, i nagle możliwość stworzenia zamkniętego kręgu, który jest nacechowany hermetycznością i czymś na kształt elitarności.
Mijają lata, jest już początek roku 2014 kiedy to właśnie kobieta należąca ongiś do grupy prosi Martę Witecką o pomoc.
Grupa nie utrzymywała mocno ścisłych kontaktów niemniej jednak przez te dziesiątki lat jej członkowie kontaktowali się ze sobą.
A teraz zaczyna się dziać coś bardzo złego, bo dwóch członków grupy ginie w tajemniczy sposób. Wydaje się, że jest to zbieg nieszczęśliwych okoliczności, w których nie uczestniczyły osoby trzecie. Niemniej jednak dawno temu, w Trzciance, działo się coś, co teraz zaczyna się wracać w niedobrych konsekwencjach. A członkowie dawnej grupy zaczynają się bać , że dziecięca wyliczanka bardzo szybko spowoduje kolejne śmierci. 

Marta Witecka godzi się na współpracę z Anną, poznaje resztę członków grupy i rozpoczyna się dziwna i bardzo niebezpieczna gra z mordercą. 
Ta książka niestety, była dla mnie zbyt ciężka swoją tematyką, tym, co tak naprawdę działo się na owym obozie sportowym i tym jak opisane zostały konsekwencje w życiu poszczególnych członków stowarzyszenia. Trochę mnie nawet to wszystko zmęczyło , niemniej jednak mogę to też położyć na karb tego, że ostatnio nie czytam kryminałów, chyba poczułam, że nastąpiło w moim czytelniczym życiu przesycenie nimi.

Niemniej jednak plus za oddanie nastroju grozy i świadomości tego jak okrutne potrafią być nastolatki, często jeszcze dzieci a nie już osoby dorastające. I jak dużo zła może ciągnąć się za człowiekiem. Zwłaszcza tego zła, za które nikt nie ponosi konsekwencji.

Moja ocena to 4 / 6. 


 

| < Marzec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
O autorze
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...