Subiektywne myśli o świecie i mojej największej pasji czyli książkach. Publikacja materiałów z tego blogu jedynie za moją zgodą.
wtorek, 09 maja 2017

Wydana w Książnica. Grupa Wydawnicza Publicat SA. Poznań (2017).

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa i Autorki.

Czy zdarza się Wam, że czytacie jakąś książkę a w głowie praktycznie natychmiast widzicie postaci i macie wrażenie, że jest to gotowy materiał na fajny film? Nie wiem jak Wy ale mnie się to czasem podczas lektury zdarza i nie inaczej było właśnie w tym przypadku. Kiedy tylko zaczęłam ją czytać, od razu pomyślałam sobie, że mógłby być z tego film, komedia obyczajowa. Bo początkowo w sumie to taka komedia obyczajowa. Z dość zaskakującym zakończeniem, które zdecydowanie cały wesoły i pogodny raczej ton książki mocno schładza i sprawia, że w zjadliwej ilości cukru pojawia się zdecydowanie gorzki smak. 

"Konkurs na żonę" zaczyna się więc i przez większość książki toczy jak taka właśnie dość lekka komedia romantyczna. Jest on, młody niemal trzydziestolatek, Hugo Hajdukiewicz (tylko jedna osoba zwraca się do niego "Hugon"). Zbiegiem okoliczności Hugo to marzenie wielu kobiet bo nie dość, że jest przystojny, to i młody i świetnie wykształcony i nie zdecydowanie nie jest biedny. A przy tym elegancki i szarmancki. Hugo jednak ma pewien problem. Decyzją wuja, aby otrzymać spadek po owym wuju musi ożenić się (Hugo, nie wuj, oczywiście:) ) i spłodzić potomka przed skończeniem trzydziestego roku życia. 

Jest i ona. Młodziutka, niespełna dziewiętnastolatka. Która studiuje w Krakowie i którą różni od niego wszystko. I wiek i pochodzenie i wykształcenie i stan majątkowy. Łucja Maśnik. 
Z racji tego, że kandydatki na żonę brak, Hugo organizuje konkurs mający na celu namierzyć kandydatkę na połowicę. No i w ten właśnie sposób Łucja wpada w łapy polującego na żonę Hajdukiewicza. 

Dalej mogło być tak, że już tylko słód, miód i orzeszki ale ku mojemu zaskoczeniu (temu przyjemnemu zaskoczeniu), wcale tak się nie stanie. To znaczy, faktycznie Hugo i Łucja będą razem ale ich losy nie będą tak oczywiste jak to by się mogło wydawać.

Autorka już zapowiedziała dalsze losy bohaterów i dobrze, bo kibicuję tej dwójce i mam nadzieje,że w następnej części, zatytułowanej "Bilet do szczęścia" owo szczęście jednak się konkretniej tej dwójce skrystalizuje. 

Co mi się podobało to to, że nareszcie ktoś z postaci polującej na drugą połowę uczynił faceta. A nie, że zawsze to kobiety są tymi harpiami czyhającymi na facetów. Co jeszcze? To to, jak stworzone zostały postaci bohaterów. Wiarygodnie i prawdziwie. Hugo nie budzi początkowo naszej sympatii i słusznie bo postępuje podle, traktując Łucję czysto przedmiotowo. Ale i on oprócz podłego postępowania ma ludzkie cechy, odruchy i z czasem okazuje się dlaczego jest dość zgorzkniały i wyjaśnia się poniekąd możliwa motywacja jego postępowania. Łucja też , niby to dziewczyna młodziutka , dopiero zaczynająca samodzielniejsze życie jako studentka. Dodatkowo pochodzi ze wsi, więc można powiedzieć, że wielkomiejskie życie może ją wciągnąć po uszy ale okazuje się, że jest mądra, ma charakterek i kiedy trzeba, umie powiedzieć swoje i przemówić komuś do rozsądku. A oprócz tego może Łucja nie posiada zbyt wielu dóbr materialnych ale ma jeden wielki skarb, a mianowicie kochającą ją i oddaną jej rodzinę, na którą zawsze może liczyć. 

Mnie pierwsza część perypetii Łucji i Hugona wciągnęła. Autorce udało się mnie zaciekawić i spowodować, że teraz z niecierpliwością będę wyglądała następnej książki. 

I na koniec, muszę to napisać, bardzo ale to bardzo podoba mi się okładka tej książki. (Projekt okładki - pani Ilona Gostyńska-Rymkiewicz).

Moja ocena to 5 / 6.

| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
O autorze
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...