Subiektywne myśli o świecie i mojej największej pasji czyli książkach. Publikacja materiałów z tego blogu jedynie za moją zgodą.

filozofuję

niedziela, 11 czerwca 2017

...od kiedy, według Was, kobieta lub mężczyzna (w tym przypadku skupię się bardziej na kobiecie chociaż chętnie usłyszę opcje i od panów na temat kobiet i mężczyzn) wkracza w tak zwany "dojrzały wiek"?
Bo to, co każdy z nas ma na myśli pisząc "wiek dojrzały" to zapewne pomysł na zupełnie nowy post chociaż wypowiedzi w tej kwestii również mile widziane. 

poniedziałek, 22 maja 2017

...smutno dzisiaj zrobiło mi się po wiadomości o Odejściu Pana Zbigniewa Wodeckiego :(
Chyba wszyscy z mojego pokolenia znaliśmy Go "od zawsze", przecież świetnie zaśpiewana (jak do poważnego odbiorcy a nie trutututu tralala dzieciaczki) "Pszczółka Maja" to niemal manifest naszego pokolenia.

Moje ukochane piosenki to duet ze Zdzisławą Sośnicką "Z tobą chcę oglądać świat" i bardzo przejmująca "Szczęście jest we mnie" (polecam, polecam wczytanie się w tekst tej piosenki i odsłuchanie pięknej interpretacji pana Zbigniewa). Ale i o wiele , wiele więcej. 

Odchodzą ci najlepsi. Artyści. Przez "A". 

Wielkie wyrazy Współczucia dla Rodziny Pana Zbigniewa.

O tym, że był naprawdę dobrym, nie wplątanym w głupie swary i polityczkę człowiekiem świadczy fakt, że odkąd się dowiedziałam o Jego śmierci i czytam komentarze nie przeczytałam ani jednego złego czy brzydkiego na Jego temat...

Śpiewa tam na górze, a tu zostały płyty i możliwość odsłuchania ale dla mnie coś się jednak skończyło. Do zobaczenia, Panie Zbigniewie. 

niedziela, 01 maja 2016

...ludzie mogą nie rozumieć kiedy życzę im czy to w prywatnych wiadomościach czy tu "spokojnego" dnia, tygodnia, weekendu. 
Cóż, życie mnie tego życzenia nauczyło i uczy dalej. A dla mnie "spokojny" tydzień czy dzień nie oznacza nudnego ale właśnie spokojnego. Bez złego telefonu (one wcale nie są nocą , nie, ten najgorszy był dwa razy rano), bez wyników badania z otwartej koperty, które oznacza to najgorsze, bez choroby nagłej czy wypadku. Może brzmi to dziwnie ale cóż, taka jestem i już i już się na pewno nie zmienię, za dorosła jestem.
A wczoraj życie przeczołgało moje biedne nerwy ździebko na nowo ale na szczęście historia ta dotycząca kogoś mi Bliskiego z tak zwanym "dobrym zakończeniem" aczkolwiek po raz kolejny przypomniałam sobie dlaczego sobie i innym owego "spokoju" życzę.

A więc, życzę sobie i Wam spokojnego przedłużonego weekendu. Tym, którzy pracują po prostu spokojnej niedzieli ...

niedziela, 10 stycznia 2016

...Gra WOŚP. Z roku na rok coraz bardziej opluwana i atakowana, co mnie osobiście przybija z roku na rok coraz bardziej chyba. 
A my z P. zawsze sercem z tym przedsięwzięciem byliśmy i będziemy. I najpierw byliśmy nie wiedząc, co przyniesie nam przyszłość a teraz będziemy bo wiemy jak bardzo to ważne. Bo tak, pięć prawie lat już temu odwiedzając Emilkę na OIOMIE CZD wpatrywaliśmy się w urządzenia, którymi była otoczona, a które to oblepione były czerwonymi serduszkami WOŚP. I tak, odczuwam świadomość, że oprócz ogromnej wtedy determinacji lekarzy, dwa tygodnie mojej Córki zawdzięczamy również temu sprzętowi. Tak, dwa tygodnie tego, gdy mogliśmy na Nią patrzeć i mieć Ją.
Na szczęście, generalnie ja otoczona jestem tymi, którzy WOŚP z serca gorącego wspierają. Piszę, na szczęście, bo osoby, które rzucają na tę akcję kalumnię nie dość, że przynoszą bardzo złe emocje do życia innych, a tego na pewno nikt nie potrzebuje a już na pewno nie ja, po moich przejściach życiowych, a po drugie, dodatkowo byłoby to dokładanie zła do moich doświadczeń, bo jakby oznaczało "życie Twojej Córki , te dwa darowane tygodnie, NIC nie były warte, ważniejsza przecież jest chora ideologia i zakłamanie".

Tak, kierują mną emocje, bo jak piszę, tak, byłam na OIOMIE dziecięcym, tak, widziałam ILE sprzętu ufundowanego przez WOŚP się tam znajduje i jak wymiernie, RATUJE życie dzieciom. A podobno walczymy o każde życie, skoro o to nienarodzone, to o to narodzone ale potrzebujące pomocy i szansy na życie chyba też czy też może bawimy się w jakąś chorą grę pod tytułem "wybieramy ważniejsze życie"?

Pamiętam w jakiś sposób trzy finały WOŚP. Ten pierwszy, który pamiętam jak przez mgłę bo wtedy ze znajomymi jeszcze nie wiedzieliśmy co i jak, o co w tym wszystkim chodzi. 
Ten z roku 1999 bo odbywał się w niedzielę tuż po tym jak P. mi się oświadczył. Kamera TVP (jakaż wtedy władza trzymała TVP, że tak pozytywnie i fajnie promowano wspólne pomaganie o dobre serce?) "złapała" mnie i P. na Starówce i "polecieliśmy" jako pierwszy tego dnia news w wieczornych "Wiadomościach" , tych o największej oglądalności i powiedzieliśmy "Dlaczego pomagamy" (wtedy nie wiedzieliśmy, że w 2011 roku ta pomoc okaże się poniekąd pomocą dla nas samych a racze, dla naszej Emilki).

I ten z 2012 roku, kiedy jeszcze nie wiedziałam, że jestem już w ciąży z Janeczkiem, a byłam. A my płaciliśmy ze świadomością jak to jest ważne. O tamtym finale napisałam tak , o w tym wpisie. 

Dziękuję wszystkim tym, którzy nie opluwają WOŚP i są zawsze z tą akcją. To również dzięki Wam w 2011 nasza córeczka Emilka żyła aż dwa tygodnie. Te dwa tygodnie, których nigdy nie zapomnimy i które są dla nas tak ważne.

A dla Jasia też się przysłużyliście ;) To przecież dzięki WOŚP mamy przesiewowe badanie słuchu noworodków. 
Nie napiszę Siema! , napiszę po prostu " Z serca Wam dziękuję".  

sobota, 14 listopada 2015

...swoje narzekanie wczorajsze na wczorajszy niby to pech związany z popsutym kranem :( W porównaniu z tym co wieczorem wydarzyło się w Paryżu to nie jest to żaden pech, nie zdarzyło się nic nieodwracalnego ...

Wczoraj wieczorem jeszcze moja znajoma z Paryża pytała na fejsie "jak wam minął piątek trzynastego"? a chwilę potem moja komórka pokazała mi wiadomości z BBC news o "strzelaninie" w centrum Paryża a jej samej ktoś polecił w komentarzu aby włączyła wiadomości w tv.

Nic więcej nie doczytawszy się poszliśmy spać a rano kiedy włączyłam komputer przybił mnie ogrom potworności tego, co miało miejsce, tego koszmarnego ataku terrorystycznego :( Przybił mnie ogrom nieszczęścia i ten brak poczucia bezpieczeństwa jakie tak naprawdę człowiekowi coraz częściej towarzyszy...
Trudno mi coś sensownego napisać, buzują we mnie emocje, kolejny raz niezgoda na to, że ktoś ogarnięty szaleńczą ideą po prostu idzie i odbiera komukolwiek innemu życie...znów myśli dla jak wielu osób wczoraj skończył się świat :( to jest to, o czym kilkakrotnie próbowałam tu na blogu napisać, czyli to, że trzeba naprawdę cieszyć się każdym dniem, każdym miłym słowem ze strony kogoś, każdym uśmiechem bo tak naprawdę nie znamy przyszłości...

Bardzo , bardzo jest mi smutno, bardzo jestem przygnębiona, że stało się to, co się stało...

piątek, 21 sierpnia 2015

...Uprzedzam tych, którzy takich nie lubią. No więc ten będzie, więc jak ktoś nie lubi to niech nie czyta.

Skończyłam czytać "Bazyliszka" Tomasza Konatkowskiego. Niestety, nie rzuciła mnie na kolana ale też i nie pomstuję na nią bardzo, ot, daję jej 4 na 6. Pomysł na zajęcie się tym konkretnym tematem, czyli werbowaniem do sekt i praniem mózgu ludziom uważam za nadzwyczaj trafny.

Albowiem jak się człowiek rozejrzy dookoła, to najwyraźniej niektórym mózgi faktycznie wyprano, czy to w sektach czy w innych miejscach. Jestem (co nie jest zapewne nowiną) wstrząśnięta tym, co wydarzyło się w Kamiennej Górze. Rodzicom zamordowanej w tak brutalny sposób dziewczynki baaaardzo , baaardzo współczuję, to są chwile, kiedy mogę napisać, że autentycznie brak mi słów. Wielka tragedia i niewyobrażalny smutek i cierpienie...naprawdę nie wiadomo, co można napisać, powiedzieć...Jak pomóc tym ludziom???????Chyba się nie da, niestety :( Nie ukrywam, że pisząc to czuję jak łzy ciekną mi po policzkach.

To natomiast, co dzień potem zrobiła na swojej głównej okładce pewien tabloid (celowo nie podaję nazwy, bo w sumie większość z nas wie, o co chodzi a nie chcę robić kolejnej reklamy) to już mi się we łbie nie mieści. Najwyraźniej żyjemy w jakimś zupełnie innym świecie, ja jednak wciąż w świecie uczuć, współodczuwania, empatii, ktoś tam w jakimś innym, nie znaczy to na pewno, lepszym, zdecydowanie nie. 

Sprzeciw tej okładce podjęto już, ukazują się listy ze słowami sprzeciwu, niezgody na takie haniebne postępowanie, więc dodatkowo już nawet nie mam co tu pisać. Dość, że powiem, że największą ironią zdaje się fakt, że właściwie nie ma kary na takie postępowanie, oprócz oczywiście potępienia ze strony publicznej, które to potępienie po prostu zapewne wyraziłoby się najbardziej wymiernie poprzez konkretne działania, jak to mówią, klient głosuje portfelem. 
Niemniej jednak wczoraj poczułam się odrobinę zachwiana w swoim przekonaniu, że już niewiele zdziwić mnie może , no więc może.

 

Przy tej okazji w naszym domu wywiązała się dyskusja na temat, co wolno, a czego nie, reporterowi na przykład. P. zadał mi całkiem logiczne pytanie "a co z tak często nagradzanymi zdjęciami, chociażby z World Press Photo"...Tam też często zdjęcia ukazują dramatyzm wojny, ból, cierpienie...Gdzie jest granica, której nie można czy nie powinno się już przekroczyć?
Przyznam się, że nie byłam w stanie Mu odpowiedzieć bo...sama nie znajduję na to odpowiedzi.  

I tak oto od prania mózgu doszłam do tego typu rozważań ale serio, zastanawiam się czy takie właśnie sytuacje nie są efektem tego, co teraz się dzieje. Właśnie pośpiechu, braku jakiegokolwiek myślenia, pozbywania się jakichkolwiek uczuć...byle szybko, byleby się opłacało, byleby zarobić, byleby była jakaś oglądalność, popularność...Tylko w tym wszystkim niektóre działania mogą być co najwyżej niesmaczne czy wręcz ośmieszające ale kogoś, kto je podejmuje (chcąc na przykład stać się popularnym) a niektóre stają się już bezduszne czy wręcz niebezpieczne.

Wiele osób śmieje się z Ameryki, że tam można wytoczyć takiemu tabloidowi sprawę o wielkie odszkodowania. A szkody moralne z pewnością w takim przypadku są i dyskutować można o ich wymierności. Niemniej jednak nie podlega wątpliwości, że bezsprzecznie są.
Natomiast u nas nikt nikogo nie może sensownie ukarać, poza groszową dla takiej gazetki karą, jaka zapewne faktycznie zostanie nałożona, bo fakt tak potwornego zachowania nie przeszedł i nie powinien przejść obojętnie. No to ja w takich chwilach zazdroszczę Amerykanom, że u nich jednak kogoś ukarać bardziej wymiernie można. 

Okropnie jestem wstrząśnięta, okropnie...

czwartek, 26 marca 2015

...może mi ta sytuacja z samolotem, katastrofa ale jak to nazwać katastrofą skoro coraz więcej doniesień świadczących o tym, że nie, że to czyjś pomysł? plan? został zrealizowany? 
Tyle osób, jednego dnia. Oczywiście nie mogę się opędzić o myśli o nagle osieroconych rodzicach niemieckich nastolatków, które wracały do domu po wymianie licealnej. Ale oczywiście żal każdej osoby, której zostało nagle przerwane życie.
Baaardzo dawno temu w Jedynce Radiowej słuchałam jako dzieciak programu, w którym mówiono, że każdy nasz dzień to praktycznie taki egzamin wzajemnego zaufania. Wysyłając list pocztą, wsiadając do pociągu, na pokład samolotu, każdego dnia podejmujemy próbę zaufania KOMUŚ, kto albo ma się sprawdzić w sprawie małej jak dostarczenie naszego listu do adresata, jak i tej wielkiej, czyli bezpiecznego doprowadzenia nas na pokładzie samolotu na przykład, do celu podróży.
Ostatni nieco ponad rok to wyjątkowo zły rok dla lotnictwa pasażerskiego. Jakiś nowy, przedziwny rozdział historii lotnictwa otworzył się ósmego marca 2014 roku, kiedy samolot malezyjskich linii lotniczych po prostu zniknął z radarów...( i do dziś nie wiadomo, co się wtedy z nim naprawdę stało). We wtorek jak dla mnie otworzył się jeszcze inny rozdział (chociaż własnie przeczytałam na gazecie, że podobno już były sytuacje, kiedy to pilot zadecydował o takim a nie innym zakończeniu lotu jednak zostało to zatuszowane, czy tak było naprawdę, nie wiem, trudno mi się wypowiadać bo żadnym specem w tej dziedzinie nie jestem).
Wracając do wtorku, znów stało się to, o czym wielokrotnie pisałam w ostatnich czterech już prawie latach.
Los znowu nie spytał "czy mogę zniszczyć ci życie?" , wszedł bez pukania, i komuś ( a osób tych z pewnością jest bardzo, bardzo dużo ) zawaliło się, skończyło się życie. Mówię tu nie tylko oczywiście o ofiarach ale o ich bliskich, którym teraz przyjdzie do głowy ponieść ten ból do końca swoich dni....... 

wtorek, 27 stycznia 2015

...został wyzwolony Obóz w Auschwitz-Birkenau. Nie obóz właściwie, co ludzie, którzy przeżyli piekło i gehennę i dotrwali do dnia oswobodzenia.
W innym miejscu w internecie stwierdziłam dzisiaj, bo tak uważam, że mówi się jednak o tematyce obozów, Holocaustu ale nie tylko bo Polacy również ginęli w obozach zagłady ale również Romowie, inne nacje Europy, osoby kalekie , to wszyscy znamy z lekcji historii, nie muszę wymieniać. Więc uogólniając, o zagładzie CZŁOWIEKA w obozach zagłady właśnie........

Ponieważ więc wydaje mi się, że faktycznie mówi się na ten temat coraz mniej a to niebezpieczne bo uważam, że o tym nie wolno nam zapomnieć i mówić TRZEBA, powstanie ten wpis.
Bo za każdym razem gdy się wspomina obozy hitlerowskie czy nawet teraz niedawno, gdy czytałam "To, co zostało" Jodi Picoult, powstaje w mojej głowie milion pytań. Z których najważniejsze jest to, jak człowiek jest w stanie wymyślić tak chorą ideologię, która bezkarnie pozwala mu eksterminować innych tylko dlatego, że coś mu się w chorej głowie ubzdura. 
I jak to możliwe, że szarzy, przeciętni ludzie, którzy pełnili zwykłe role, mieli zwykłe zawody, rodziny, dzieci, psy i nie wyróżniali się z tłumu, pod wpływem takiej chorej ideologii są w stanie stać się brutalami, bestiami, oprawcami. Z dnia niemal na dzień. 

Z bardzo wczesnego dzieciństwa mam wspomnienie jakiejś podróży tramwajem z Mamą najprawdopodobniej. Pamiętam letni a przynajmniej późno wiosenny dzień. To ważne dla dalszej części wspomnienia bo chodzi o ubiór. O letnią sukienkę, którą ma na sobie pani w tramwaju, opodal której stoimy. I nagle, pamiętam to do dziś, spod krótszego rękawa sukienki wyłaniają się tatuażowe liczby. 
STYGMAT. Naznaczenie na wieki. Nawet gdy udało się usunąć tatuaż fizyczny, nie wierzę, że nie zostawał ślad w sercu. W głowie...
Nie pamiętam już co było dalej. Czy (mam nadzieję, że NIE!) zapytałam się osoby, z którą jechałam, co ta pani ma na ręku? O obozach w domu się mówiło, potem wiadomo, była szkoła i lekcje historii ale co ważne, nikt u mnie w domu nie twierdził, że obozów nie było czy też jak niektórzy chcieliby wmówić innym, że były wymysłem czy atrapą na rzecz danych ideologii.......

Moje drugie wspomnienie, skojarzenie z obozem , które zrobiło na mnie wrażenie, to wspomnienie z młodości , mam siedemnaście lat. Dopiero co odwiedziłam Francję za sprawą wymiany licealnej, teraz francuscy licealiści przyjechali do nas, pokazujemy im więc nasze zabytki, między innymi Kraków, Wieliczkę, Treblinkę. Nie, nie Auschwitz, ale właśnie Treblinkę. 
Przed odwiedzinami czy może potem, nie pamiętam już teraz, ale chyba potem, jest film dokumentalny. Widać tam ludzi, którzy ocaleli. Jak wyglądali w dniu wyzwolenia..... Na filmie jedna z francuskich dziewczyn dostaje klasycznej histerii. To atak, którego nie daje się początkowo opanować. Dziewczyna zaczyna płakać, krzyczeć, trzeba wyprowadzić ją na powietrze, wspomóc jakąś szklanką wody. Wśród powoli uspokajającego się krzyku a potem już tylko łkania i tego, co mówi, rozpoznajemy jej zdania. Nie, nie wiedziała nic o obozach. W jej domu nic się o tym nie mówiło a jedyna wiedza, jaką ma to ta, że to nieprawda. Jaka to była nieprawda, już zobaczyła podczas wizyty w byłym obozie.
Dlaczego to wszystko piszę? Bo jak napisałam wcześniej, wydaje mi się, że jednak za mało się mówi o tych tematach. Bo to taki niemodny, niewygodny temat. Temat brutalny i nieładny. Nie jest przyjemny. Niektórych boli. 
Ale mam wrażenie, że moim obowiązkiem wobec wszystkich, którzy w każdym z obozów hitlerowskich zginęli czy tych, którzy je przeżyli i byli w stanie dalej żyć, jest to aby właśnie taki wpis popełnić.

 

piątek, 21 marca 2014

...obfitował w rozmaite spostrzeżenia, odkrycia i przypomnienia o dawno nie widzianych "znajomych" ze spacerów. 
I w refleksję.

Grupa może dziewięcio, najwyżej dziesięciolatków. Jeden z nich idzie i peroruje z wielką werwą i ogromnym zaangażowaniem do reszty towarzystwa "Ona szuka pieniędzy? Ona ma Kindle'a, iPhone'a , tablet! Jej plecak jest wart milion z zawartością!" (naprawdę użył takiego słowa).

A w mojej głowie od razu myśl "jak wychować dziecko aby nie było wrogiem nowego i gadżetów ułatwiających życie (sama codziennie życzę wszystkiego najlepszego komuś, kto wymyślił czytnik ebooków) ale też wychować je tak aby nie było od tychże gadżetów uzależnione i aby nie traktowało ich w kategorii wyznacznika tego, kto jest fajny czy nie..."

Strasznie dużo tych raf na drodze rodzicielstwa...

sobota, 05 stycznia 2013

...podobno ludzie dzielą się na tych, którzy je robią i na tych, którzy ...migają się od tego.
No więc ja z tych, którzy nigdy ich nie robili. Być może na kogoś zmiana daty działa w jakiś motywujący sposób. Dla mnie, cóż, podjęcie decyzji na jakikolwiek temat nie musi się koniecznie wiązać z kolejną datą. Na swój sposób zresztą chyba zazdroszczę ludziom, którzy doskonale wiedzą, co zdarzy się w ich życiu w następnym roku na przykład. Ja nie wiem i nie planuję. Nie sięgam daleko. Nie planuję od maja 2011 roku, kiedy okazało się, że można sobie planować a los i tak wie lepiej. No więc ja przestałam. Planować. Zakładać. Nie wiem czy to dobre czy złe. Może żadne, może obojętne. Nie planuję, nie mam grafików. Mój grafik życia sięga obecnie najpóźniej tygodnia naprzód i tyle. Owszem, są w grafiku wydarzenia, które trzeba planować, o których się pamięta, te wędrują do kalendarza i czasem zaskakują kiedy patrząc na przyszły tydzień orientuję się, że "ojej, to już w tym tygodniu". Ja, która zawsze pamiętałam o urodzinach, rocznicach znajomych, teraz ...no cóż, jeśli wyślę kartkę na czas, jest to swoisty sukces.
Tegoroczną zmianę daty przespałam. I tak zakładałam tak zrobić ale jednak w niekoniecznie takich realiach i rzeczywistości. I faktycznie, spektakularna zmiana nie nastąpiła. Stał się Nowy Rok 2013 a co przyniesie? Pozostaje mieć nadzieję, że jednak więcej tego dobrego i tego zarówno sobie jak i Wam życzę. 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
O autorze
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...